Zawsze możesz zacząć swoje życie zawodowe od nowa

zadowolonaŻycie i zdrowie masz tylko jedno Violetta Wróblewska Zobacz>>>

Słyszałam kiedyś taką mądrość życiową. W życiu każdego człowieka można wyróżnić trzy etapy. Etap pierwszy, kiedy osoba dojrzewa. Ludzie z otoczenia mówią: „Ma duże szanse w życiu, jest zdolny, coś osiągnie” lub „Jest zdolny, ale leniwy. Jak weźmie się za siebie, to do czegoś dojdzie”, lub „Kto z niego wyrośnie?”. Kiedy osoba wkracza w wiek średni, ludzie mówią: „Odnalazł się!” lub „Wiecznie czegoś poszukuje!”, lub „To nie dla niego!”, lub „Jemu się dobrze powodzi. Odnosi sukcesy”. A gdy odchodzi na emeryturę, ludzie mówią: „Gdyby był bardziej śmiały, osiągnąłby więcej” lub „Nie spróbował, to ma mało i mało osiągnął”, lub „Ma tyle, na ile mu jego lęk przed nieznanym pozwalał”, lub „Jemu to się dobrze powodzi”.

   Jeżeli uważasz, że twoja obecna praca nie daje ci satysfakcji, ogranicza twój rozwój, jest rutynowa i nudna, ograbia cię z cennej energii życiowej, naraża na szwank twoje zdrowie fizyczne i psychiczne, to warto zastanowić się nad zmianami w swoim życiu zawodowym.

   Zawsze można zacząć życie zawodowe od nowa, zmienić zawód nawet wtedy, kiedy mamy na naszym koncie zawodowym dużo sukcesów i ugruntowaną pozycję zawodową. Nie powinniśmy się przywiązywać do tego, co pewne i znajome, kiedy mamy już dosyć tego, co obecnie robimy. Poszukujmy dalej. Nie wahajmy się poszukać tego, co dałoby nam spełnienie. Niezależnie od wieku, czy mamy 40, 50 czy 60 lat, zawsze można coś zmienić w swoim życiu zawodowym, zacząć wreszcie robić upragnione rzeczy.

   Opór przed zmianą. Dziewczyna pyta chłopaka: „Dlaczego cały czas rozmawiasz ze mną o swojej wymarzonej pracy, a jej nie zmienisz?”. Chłopak odpowiada dziewczynie: „O wiele prościej jest rozmawiać o wymarzonej pracy, niż jej doświadczyć. Przynajmniej, jak o tym mówię, nie pozbawiam się marzeń”.

Zapisz się na newsletter:
Imię:
Adres email:

   Recepta 34. Rozpoznaj i określ swoje najważniejsze cele zawodowe.

Kiedy dokonamy właściwego rozpoznania własnych celów zawodowych i jesteśmy do nich przekonani prawie w 100%, to nieprzychylność innych oraz problemy nie powinny nas zawrócić z ich realizacji.

   Poniżej zaprezentuję przykłady celów do zrealizowania sporządzonych według zasady, gdzie chcę pracować, czyli co wybieram i po co, czyli jak wykorzystam swoje talenty. „Praca w dziale marketingu, gdzie będę chciała wykorzystać swoje umiejętności kreatywnego myślenia i analitycznego podejścia do rozwiązywania problemów”, „Praca w dziale sprzedaży, w branży spożywczej, gdzie z pewnością będę mógł wykorzystać swoje umiejętności sprzedażowe i budowania relacji z klientem”, „Praca w banku, gdzie będę chciała dzielić się swoją wiedzą i bogatym doświadczeniem ze współpracownikami i klientami”.

Kiedy wysyłamy w świat intencję, że poszukujemy pracy, którą dokładnie sobie precyzujemy, to zaczynamy przyciągać do siebie osoby, sytuacje, które powoli będą nas przybliżać do manifestacji naszych pragnień.

   Nasze cele zawodowe powinny wynikać z naszych

    talentów, życiowego powołania, motywacji

   wewnętrznych, potrzeb, zdrowych przekonań,

   temperamentu, wartości, pragnień serca, możliwości

    psychicznych i fizycznych, umiejętności, wiedzy

   i osobowości i być zgodne z naszą prawdziwą naturą,

   nie zaś z przymusu, zobowiązania, z poczucia winy, trendów

dotyczących modnych w przyszłości zawodów, sugestii

   znajomych i rodziny, niskiego poczucia własnej wartości czy

    z robienia czegoś wyłącznie dla korzyści finansowych.

   PYTANIA DO CIEBIE, ZACZERPNIĘTE Z MOICH    KONSULTACJI PSYCHOLOGICZNYCH, DOTYCZĄCE PLANOWANIA KARIERY, WYBORU NOWEJ PRACY  

   I ZAWODU.

Weź zeszyt i zanotuj w nim odpowiedzi na poniższe pytania.

  1. Cele zawodowe powinny wynikać z twoich talentów, życiowego powołania, motywacji wewnętrznych, potrzeb, zdrowych przekonań, temperamentu, wartości, pragnień serca, możliwości psychicznych i fizycznych, umiejętności, wiedzy i osobowości i być zgodne z twoją prawdziwą naturą. Jak myślisz, jaka praca byłaby dla ciebie najlepsza – czyli zgodna z tym, co przeczytałeś powyżej?
  1. Jaką pragniesz mieć pracę? Jeżeli jeszcze jej nie masz, zastanów się, co powoduje, że jeszcze nie robisz tego, czego pragniesz?
  1. Po czym poznasz, że pracujesz w firmie swoich marzeń? Co zmieni się w twoim życiu osobistym: Co będziesz częściej robił? O czym najczęściej myślał? Co najczęściej czuł?
  2. Co kochałbyś robić, gdybyś nie musiał zarabiać na życie, gdyby pieniądze nie były dla ciebie istotne?
  1. Jaka praca ma dla ciebie znaczenie?
  1. Gdybyś posłuchał w przeszłości głosu swojego serca, jaką miałbyś teraz pracę?
  1. Gdyby zostało ci tylko 5 miesięcy życia, jak spędzałbyś każdy dzień?
  1. Badania, które przeprowadził psycholog edukacji Benjamin Bloom, studiując życiorysy najbardziej znamienitych amerykańskich artystów, sportowców i naukowców wykazały, „iż to właśnie zdecydowanie i zapał, a nie wielki wrodzony talent doprowadziły ich do sukcesu” (Jego Świątobliwość Dalajlama, Cutler, 2000, s. 183). Do czego masz zapał? Co byłbyś zdecydowany zrobić, gdyby pieniądze nie odgrywały w twoim życiu żadnego znaczenia?
  1. Gdybyś nie kierował się sugestiami innych, nie dbał o to, co inni powiedzą na temat twojego zawodowego wyboru i nie obawiał się podjąć śmiałej decyzji zawodowej, to jakich zmian dokonałbyś w swoim życiu zawodowym?
  1. Czy potępiasz się za brak wymarzonej pracy? Potępiając siebie za brak wymarzonej pracy, zaczynasz wierzyć w kłamstwa, które sam produkujesz na swój temat. Jakimi kłamstwami codziennie się obdarzasz?
  1. Bycie pokornym to nie umniejszanie siebie ani wywyższanie, to świadomość tego, kim naprawdę się jest i co naprawdę potrafi się robić. Czy cechuje cię pokora w życiu zawodowym? Czy raczej zaniżasz lub zawyżasz swoją wartość?
  1. Gdybyś odrzucił całą propagandę (ze strony innych) na swój temat oraz manipulację emocjonalną i intelektualną, z jaką się stykasz w swojej obecnej pracy, jaka prawda na twój temat wyłoniłaby się z tego?
  1. Każdy z nas ma swoją górę do zdobycia. A co ty chcesz osiągnąć dzięki swojej pracy?
  1. O czym najczęściej myślisz w kontekście obecnej i przyszłej pracy? Jaki temat związany z pracą powielasz często w swoich myślach?
  1. Czego nie chcesz mieć więcej i czego już nie chciałbyś przeżywać w swojej obecnej lub przyszłej pracy?

 


Zrób najpierw najtrudniejsze (lub najmniej przyjemne) zadanie

514597d95c1cee87372db36437d8f217Kiedy patrzysz na listę rzeczy do zrobienia, najczęściej kusi Cię, żeby zacząć od najmniej wymagającej, od najłatwiejszej. Jeśli masz do zrealizowania duży projekt, który napawa Cię przerażeniem, istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziesz zwlekać z jego wykonaniem i ciągle odkładać go na później. Jeśli jednak uporasz się z tym zadaniem w pierwszej kolejności, ucieszy Cię świadomość, że możesz wykreślić je z listy. W porównaniu z nim cała reszta wyda się pestką.

Przebadanie wybitnych muzyków3 wykazało, że nie tyle ćwiczą więcej od swoich kolegów po fachu, ile angażują się raczej w bardziej przemyślaną praktykę: skupiają się na najtrudniejszych zadaniach i są bardziej produktywni w trakcie prób. Jeśli spojrzysz na najtrudniejsze zadanie ze swojej listy, to zauważysz zapewne jednocześnie, że jego realizacja przyniesie Ci największe korzyści.

Czynność: Spójrz na listę najważniejszych zadań i podkreśl to,

którego najchętniej nigdy byś nie robił. Nie zastanawiaj się nad nim, tylko po prostu zacznij je robić. Nie zajmuj się niczym innym, dopóki go nie skończysz.

Czas wykonania: Minuta (na wybór najtrudniejszego zadania).

Zobacz cały poradnik: Piętrzenie nawyków. 97 małych zmian, które odmienią Twoje życie>>>


Nieobecny ojciec, zagubiony syn

szczescie 1Nieobecny ojciec

 Gdyby psychoanalitycy wysilili wyobraźnię, można by stworzyć ojca wyimaginowanego, ojca symbolicznego albo realnego (pod warunkiem że założymy, że prawdziwy nie istnieje), całe to bogactwo znaczeń związanych z ojcem kryje jedną rzecz: to, że znaczenie słowa „ojciec” jest puste.

 Christiane Olivier

 Cisza ojca

 Kiedy tylko zacząłem pracę nad tym rozdziałem, przypomniał mi się mój niedawny sen:

Muszę pomóc ciemnowłosej Jane Fondzie, uwodzicielskiej i dynamicznej, w odprowadzeniu starego człowieka o potężnej sylwetce na drugie piętro sąsiedniego budynku, aby mógł tam skorzystać z toalety. Kiedy nadchodzi czas, by wspiąć się po schodach, mężczyzna staje tuż za mną i łapie za mój pasek od spodni; jest całkowicie bierny i wejście na schody okazuje się bardzo trudne; muszę go dosłownie holować. Czuję jego ciężar, a pasek, napięty do granic możliwości, wpija się boleśnie w moje ciało.

 U progu nowego zadania ten sen dał mi do myślenia. Bardzo bolesne jest przywoływanie przeszłości i przeciąganie tego starego człowieka, który ją symbolizuje, do miejsca, gdzie może sobie „ulżyć”. Przeszłość jest przytłaczająca: wpija się w ciało. Jak trudno jest wprowadzić do świadomości doświadczenie przeżyte wraz z ojcem.

 Na szczęście jest tam Jane Fonda, by pomóc w tych naprawdę skomplikowanych ćwiczeniach! W moim śnie robię to zresztą dla niej, tak jakby moja anima – reprezentowana przez aktorkę, wirtuozkę ekspresji – wymagała przełamania dziedzicznej ciszy.

 Na powierzchnię wypływa wiele rzeczy, zarówno tych dobrych, jak i złych, wiążących się z moją relacją z ojcem. Przypominam sobie nasze zabawy i spiskowanie przeciw matce, przypominam też sobie historie z jego dzieciństwa – ubogiego, lecz szczęśliwego, „blisko natury” – lata pracy rzeźnika, późniejszy przyjazd do miasta: wszystkie te historie, które stały się prawdziwymi mitami i których słuchanie nigdy mnie nie męczyło. I nagle w okresie dojrzewania, w momencie, w którym najbardziej go potrzebowałem, zostawił mnie samemu sobie. Rozpłynął się i zniknął.

Pobierz 3 darmowe raporty na temat wychowania:

Imię:
Adres email:

 A tak naprawdę to ja zniknąłem, ponieważ wyjechałem do szkoły. Na początku wychodziłem na cztery godziny tygodniowo. Przypominam sobie swoje wciąż odnawiane nadzieje, z niedzieli na niedzielę, że w końcu zdecydujemy się na rozmowę. Siadałem w fotelu matki, obok ojca, który czytał gazetę. Tak bardzo chciałem, żeby ze mną rozmawiał, żeby opowiadał mi cokolwiek o swojej pracy albo o latających w przestrzeni rakietach. Wysilałem się, by znaleźć pytania, które by go zaciekawiły. Udawałem „mężczyznę”, tak bardzo chciałem, by mnie doceniał. Nie miało to znaczenia. A może go nie interesowałem, może uznał już, że jego obowiązki wobec mnie zostały wypełnione? W końcu czy to nie dzięki jego staraniom zdobywałem wykształcenie, którego jemu tak bardzo brakowało?

 Później, kiedy skończyłem studia – a mój ojciec wciąż cierpiał z powodu ich braku – zainicjowaliśmy kilka rozmów, które zaprowadziły nas do prawdziwych ślepych zaułków. Sposób, w jaki bronił swoich pozycji, nie dawał mi ani kawałka wolnej przestrzeni; przynajmniej takie odnosiłem wrażenie. Potem znów byłem pozostawiony samemu sobie bez żadnego rozpoznania. Moje argumenty nie miały dla niego żadnego znaczenia i wartości; na próżno próbowałem coś zdziałać – nie byłem dla niego mężczyzną. Gdyby wiedział, jak bardzo chciałem do niego dotrzeć, jak bardzo go potrzebowałem. Gdybym potrafił mu to powiedzieć.

 Przypominam sobie – byłem jeszcze wtedy całkiem mały – że mój ojciec, kiedy przyjmował wizyty braci, spędzał całe popołudnie w naszej piwnicy, dyskutując z nimi o sensie życia, o Bogu. Siedząc na schodach do piwnicy i słysząc jedynie echa ich rozmów, byłem zachwycony; tak bardzo spieszyłem się, żeby dorosnąć i móc z nimi tak rozmawiać. Niestety, kiedy stałem się już dorosły, mój ojciec bał się rozmów ze mną, ponieważ moje wartości za bardzo różniły się od tych, które sam wyznawał. Karał mnie swoim milczeniem. Znów siadałem więc w fotelu matki, czekając na słowa ojca. Siedziałem tam nieśmiało, z zasznurowanymi ustami, szukając odpowiednich słów, polując na okazję, by potwierdzić, że jestem mężczyzną. Ale cisza skazywała mnie na pozostanie na zawsze małym chłopcem zafascynowanym ojcowską rezerwą, którą rozumiałem jako siłę.

 Tam właśnie kryją się strzępki tej historyjki, która nie ma w sobie nic tragicznego; w końcu mój ojciec był znacznie bardziej obecny niż rodzice większości moich rówieśników. A jednak ta historia wciąż sprawia mi ból. Nawet dziś, kiedy chcę poważnie porozmawiać z moim ojcem, rwie mi się oddech; odczuwam ciężar, niewidzialną barierę, którą tak trudno przekroczyć, tak jakby odezwanie się do niego stanowiło przerwanie tabu. Tak, ta bariera wciąż istnieje, mimo dobrej woli, którą się wykazujemy, różnica jest taka, że to ja czuję się odpowiedzialny za mojego ojca. Kocham go, ale nie wiem, jak przekroczyć ten mur. Czasami chęć jego obalenia wydaje mi się nieprzyzwoita. Czego więc tak bardzo się boimy?

 Prawo ciszy

 Podczas mojej praktyki psychoanalityka miałem okazję przekonać się, że wspomniane przeze mnie cierpienie nie jest wyłącznie moim udziałem. Wszyscy mężczyźni żyją w mniejszym lub większym stopniu w dziedzicznej ciszy, która przenosi się z pokolenia na pokolenie i obala pragnienie każdego młodzieńca, by zostać zauważonym, a co za tym idzie, uznanym przez swojego ojca. Tak jakby nasi ojcowie podpisywali jakieś śluby milczenia, jakby ten, który przemówi, ryzykował życiem za zdradzenie sekretu.

 Nasi ojcowie chowają się w lesie, knajpie, pracy. Uciekają do swoich samochodów, lektury dziennika, przed telewizor. Często wybierają ucieczkę w abstrakcyjny i syntetyczny świat, gardząc teraźniejszością, codziennością, cielesnością. Dzisiejszy mężczyzna i mężczyzna jutra poddają się wszechmocnemu śpiewowi mediów, które tak jak syreny wzywają swego Ulissesa. Uzależnienie od mediów jak od narkotyku, bez którego nie można żyć, pozwala im na milczenie, przeciwdziała wcielaniu się w ojca albo wchodzeniu w relacje. Jest to pseudosamostanowienie człowieka, który jest zamknięty w sobie, choć pozornie nic na to nie wskazuje.

 Tak naprawdę trudno jest winić za to naszych ojców, którzy również są ofiarami tej samej historii. Wygląda na to, że w dzisiejszych czasach znacznie oddaliliśmy się od wzorców funkcjonowania naszego gatunku, zgodnie z którymi synowie plemienia byli w nieustannym kontakcie z ojcami i mogli obserwować ich podczas codziennych zajęć. Współcześni mężczyźni rzadko mają okazję aktualizować swój męski potencjał w obecności ojca. Od początków ery przemysłowej kontakty pomiędzy ojcem a synem stają się coraz bardziej ograniczone. Wrodzone potrzeby synów i zachowanie ich ojców uległy zakłóceniu. Nieszczęśni ojcowie czują się bezsilni w zaklinaniu losu, który przypadł im w udziale. Pustkę, która manifestuje się po stronie ojcowskich odczuć, można wytłumaczyć brakiem kontynuacji tradycji przodków. Ma on silny wpływ na męską tożsamość.

Syndrom pokonanego

 Quebec może stanowić szczególny przykład badań nad zbaczaniem z kursu męskości, męskości, której coraz bardziej brak oparcia. Jej upadek został wyznaczony przez podbicie Nowej Francji przez Anglię w 1760 roku. Okupacja ta spowodowała u ojców z Quebecu skłonność do zachowań charakterystycznych dla ludzi zdominowanych i pokonanych. Popularne powiedzenie, które mówi, że ktoś „jest skromnie urodzony”, świetnie to zresztą oddaje. Nasz kompleks niższości skłania nas do systematycznego umniejszania samych siebie. Nasi najwięksi politycy stają się przez to „chłopcami”, nawet René Lévesque [kanadyjski polityk i publicysta, premier prowincji Quebec z ramienia Partii Quebecu – przyp. tłum.], którego kiedyś nazywaliśmy „maluszkiem”.

 Według Heinza Weinmana, autora dzieła Z Kanady do Quebecu, podbicie naszych ziem nie było tak bolesnym doświadczeniem, jak porażka rewolucji 1837 roku przeciwko angielskim namiestnikom. Można to łatwo zrozumieć z psychologicznego punktu widzenia: podbój był pasywny – Quebec zmienił po prostu adoptowanych rodziców – za sprawą większości obywateli, którzy mieli nadzieję na większą łaskawość angielskiego króla. Jeśli zaś chodzi o rewoltę 1837 roku, ma ona całkowicie inny wymiar: w tym kontekście został zakłócony akt autonomii. Aktywna i trwała manifestacja wyrażonej po raz pierwszy woli wolności zakończyła się bolesną porażką.

 Mężczyźni z Quebecu, upokorzeni i pokonani w swoim pragnieniu wyzwolenia, niosą na barkach ciężar. Na poziomie indywidualnym podobne rany zadane miłości własnej powodują, że jednostka czuje się gorsza, w związku z czym przyjmuje postawę wycofaną, stara się schować przed światem. Na planie zbiorowym mamy do czynienia z podobnym fenomenem.

 Czy nie można więc powiedzieć, że skoro rewolucja przemysłowa niszczy naturalne powiązania rodzinne, wszyscy ojcowie Zachodu czują się pokonani, a wszyscy synowie – zranieni w miłości własnej?

 „Ojcze, dlaczego mnie opuściłeś?”

 Mity pokazują nam podstawową strukturę historii. Możemy powiedzieć, że cisza ojca i skarga syna pojawiły się już w mitologii chrześcijańskiej.

Najważniejszy mit, który wpłynął na naszą cywilizację, z pewnością naznaczony jest nieobecnością ojca. Święty Józef doznał zanegowania swego ojcostwa i w bardzo małym stopniu uczestniczył w aktywnym życiu swego syna Jezusa. Nie widzimy go pod krzyżem z Marią i innymi apostołami. To Maria trzyma swego zmarłego syna w ramionach i zostaje unieśmiertelniona w tej pozie przez Michała Anioła jako Pieta. Ostatnie słowa Chrystusa na krzyżu nie mogą być bardziej wymowne: „Ojcze, dlaczego mnie opuściłeś?”.

 Ojciec nieobecny

 Jeśli przejrzymy dane dotyczące nieobecności ojca w ognisku domowym, zauważymy, że problem ten jest powszechny. Na przykład w Kanadzie, według danych ze spisu z 1986 roku, jedno na siedmioro dzieci wychowało się w rodzinie bez ojca. Jedna rodzina na pięć składała się z jednego rodzica (18,8 na 100 rodzin), były to przede wszystkim kobiety (79%). 16 na 100 dzieci wychowało się w rodzinach z jednym rodzicem, wśród nich 13 na 100 to rodziny bez ojca. Liczba dzieci wychowywanych przez samotnych rodziców, w szczególności matki, rośnie z roku na rok. W 2011 roku spośród 2,7 mln chłopców i dziewczynek poniżej czternastego roku życia aż jedno na pięcioro dzieci (niemal 522 tys.) żyło w rodzinach z jednym rodzicem – 433 700 z matką, a 88 000 z ojcem.

 Ale cyfry te mówią jedynie o faktycznej nieobecności ojca; nie mówią nic o tym, czy ojcowie, którzy są realnie obecni w domu, rzeczywiście spełniają swoją rolę.

 Nieobecny ojciec

 Termin „nieobecny” wydaje się o wiele szerszy niż termin „brakujący”. Dodaje wyrażeniu „brakującego ojca” znaczenie nie tylko nieobecności psychologicznej, ale i fizycznej, oznacza również nieobecność duchową i emocjonalną; niesie w sobie także pojęcie ojca, który mimo swojej obecności fizycznej nie zachowuje się w sposób odpowiedni. Myślę w tym kontekście o ojcach zazdrosnych o talenty swoich synów, autorytarnych i przytłaczających, którzy tłumią w dzieciach całą i nicjatywę twórczą i potrzebę afirmacji; myślę w końcu o ojcach alkoholikach, których chwiejność emocjonalna odpowiada za ciągły brak poczucia bezpieczeństwa u ich synów.

 Zagubiony syn

 Używając terminu „zagubiony syn”, chciałem podkreślić fakt braku więzi pomiędzy ojcem a synem. Nie chodzi o dosłowne znaczenie tej frazy, ale o odczucie braku ojca. W ten sposób konsekwencją braku ojcowskiej uwagi jest to, że syn nie może identyfikować się z rodzicem, aby zbudować swoją męską tożsamość. Nie dostaje także wystarczającego poczucia bezpieczeństwa wynikającego z obecności ojca, które pozwoliłoby mu przejść do etapu dorosłości. Co więcej, przykład ojca gwałtownego, bezwolnego lub wciąż pijanego odpycha go do tego stopnia, że wypiera w sobie męskość; stara się więc nie tylko nim gardzić, ale też nie przypominać go w żadnym stopniu.

Poznaj cały poradnik: Nieobecny ojciec, zagubiony syn>>>


Włącz muzykę lub szum, aby lepiej się skoncentrować

motywacja1Spokojna muzyka, naturalne odgłosy takie jak szum deszczu czy morskich fal, a także zwykły szum tła taki jak odgłos wentylatora czy przytłumionych rozmów w kawiarni może pomóc Ci się skupić na wykonywanym zadaniu.

Delikatne odgłosy w tle pomagają stłumić wszelkie rozpraszające dźwięki, które mogłyby przeszkadzać Ci w pracy. Dowiedziono też, że w wielu przypadkach zwiększają kreatywność i ułatwiają koncentrację.

Czynność: Poeksperymentuj z różnymi odgłosami i sprawdź, co najbardziej pomaga Ci się skoncentrować. Możesz wypróbować wentylator czy klimatyzator, dźwięki natury albo strony takie jak Coffitivity, które symulują odgłosy zatłoczonej kawiarni. Istnieje też kilka aplikacji na iPhone’a i Androida, które generują szum i oferują różne odgłosy w tle.

Jeśli chodzi o muzykę, to koncentrację wspomaga najlepiej muzyka klasyczna, muzyka typu ambient lub muzyka instrumentalna, bez użycia słów. Większość ludzi nie potrafi się skupić przy muzyce z tekstem, ale np. pisarz Stephen King słucha podczas pracy heavy metalu — może Cię zaskoczyć, co okaże się skuteczne w Twoim przypadku! Na YouTube czy Spotify możesz znaleźć stworzone przez innych użytkowników playlisty, które wspomagają wydajność.

Kiedy znajdziesz już idealną dla siebie ścieżkę dźwiękową, odtwarzaj ją za każdym razem, gdy będziesz gotów zasiąść do pracy.

Czas wykonania: Minuta.

Dowiedz się więcej: Piętrzenie nawyków. 97 małych zmian, które odmienią Twoje życie>>>


Uprzątnij biurko

1Trudno jest się skupić, kiedy wokół panuje bałagan. Poświęcenie pięciu minut na uprzątnięcie swojej przestrzeni do pracy na początku każdego dnia pomoże Ci przygotować się psychicznie na to, żeby być wydajnym — to coś jak otworzenie zeszytu na czystej stronie. Zagracone biurko może też bardzo rozpraszać, bo nieustannie przypomina Ci o wszystkich innych rzeczach, które masz do zrobienia. Pozbądź się fizycznych rozpraszaczy, a na pewno zaczniesz się lepiej koncentrować.

Zresztą nie tylko przestrzeń fizyczna wymaga organizacji. Bałagan w komputerze nie tylko Cię dekoncentruje, ale też oznacza, że będziesz potrzebować więcej czasu na odszukanie potrzebnych plików.

Zorganizuj się, a natychmiast zwiększysz swoją wydajność.

Czynność: Uprzątnij z biurka wszystkie papiery poza tymi, których będziesz potrzebować danego dnia. Całą resztę schowaj do teczek, pudeł i szuflad — co z oczu, to z serca.

Wyczyść pulpit na komputerze, usuwając tymczasowe pliki i programy, których nie będziesz już potrzebować. Całą resztę przenieś do odpowiednich folderów.

Czas wykonania: Od trzech do pięciu minut (w zależności od tego, jak bardzo zdążyłeś nabałaganić).

Piętrzenie nawyków. 97 małych zmian, które odmienią Twoje życie ZOBACZ>>>


Przed rozpoczęciem pracy pozbądź się tego, co może Cię rozpraszać

1Człowiek jest stworzeniem ciekawskim, co oznacza, że większość z nas nie jest w stanie ignorować do czasu zakończenia pracy otrzymanej wiadomości e-mailowej lub powiadomienia w portalu społecznościowym.

Jeśli co kilka minut pracę będzie Ci przerywać sygnał dźwiękowy lub migające okienko w przeglądarce, obniży to znacząco Twoją wydajność i poziom koncentracji.

Poza tym wszystkie czynności społeczne są przyjemne — dają naszym mózgom mały zastrzyk dopaminy, zwanej inaczej hormonem szczęścia. Innymi słowy: media społecznościowe mogą uzależniać.

Pięć minut na Facebooku może z łatwością zamienić się w godzinę, o czym zaświadczy zapewne wielu z nas.

Zamiast więc walczyć z naturalną skłonnością mózgu, aby odwlekać mniej przyjemne czynności, zaoszczędź sobie sporo czasu i kłopotów, wyłączając po prostu pocztę elektroniczną i rezygnując z dostępu do mediów społecznościowych na czas pracy.

Czynność: Jeśli nie widząc swojej skrzynki e-mailowej lub dekoncentrujących stron internetowych, nie masz pokusy, aby na nie wejść, to wraz z rozpoczęciem nowej sesji pracy po prostu je zamknij.

Jeśli jednak czujesz, że musisz trochę wspomóc swoją silną wolę, istnieje wiele programów, które mogą zablokować dostęp do kuszących stron w czasie, kiedy powinieneś pracować. Skorzystaj z aplikacji takich jak StayFocusd czy Cold Turkey, żeby na początku każdej sesji pracy pozbyć się pokus.

Zobacz cały poradnik: Piętrzenie nawyków. 97 małych zmian, które odmienią Twoje życie>>>


Daj sobie nagrodę za wykonanie zadania

motywacja1Jeśli zaplanujesz w ciągu dnia wyłącznie obowiązki, bez żadnych przyjemności, to wkrótce się wypalisz i stracisz motywację do działania.

Aby nie stracić zapału i mobilizacji, przeplataj obowiązki z drobnymi przyjemnościami. Posłużą one nie tylko jako przerwa,

którą uzupełnisz uszczuplone zapasy koncentracji, ale zadziałają też jak przysłowiowa marchewka — wiedząc, że na końcu czeka Cię coś przyjemnego, będziesz pracować szybciej i z większym entuzjazmem.

Czynność: Każdemu zadaniu z listy przyporządkuj odpowiednią

nagrodę, o której będziesz myślał z przyjemnością. Wcale nie musi to być nic ekstrawaganckiego, pod warunkiem że w Twoim odczuciu będzie to coś przyjemnego: filiżanka kawy, pięciominutowa sesja jogi lub chwila na lekturę czasopisma. Za wykonanie poważniejszego zadania możesz sobie przyznać większą nagrodę, np. obiad z przyjacielem lub zakup rzeczy, o której od jakiegoś czasu marzyłeś.

Czas wykonania: Pięć minut.


Powiedz o swoich planach innym i rozliczaj się z ich realizacji

motywacjaPowiedz o swoich planach innym i rozliczaj się z ich realizacji

Nawet najbardziej drobiazgowy plan na nic się nie zda, jeśli go nie zrealizujesz. Kiedy odpowiadasz za coś wyłącznie przed samym sobą, istnieje duże ryzyko, że będziesz w nieskończoność odkładać daną czynność i grzebać się z jej wykonaniem, a nawet że nigdy nie zrobisz tego, co uwzględniłeś na swojej liście.

Jeśli Twoje zadania nie są automatycznie rozliczane przez innych (np. poprzez ustalony z klientem termin), znakomitym sposobem na to, aby zdyscyplinować się do działania, jest poinformowanie kogoś o tym, co zamierzasz zrobić. Gdybyś musiał się komuś przyznać, że niczego nie zrobiłeś, najadłbyś się wstydu, więc mówiąc innym o swoich zamierzeniach, z dużo większym prawdopodobieństwem je zrealizujesz.

Czynność: Powiedz komuś o tym, co chcesz danego dnia zrealizować.

Możesz to zrobić, znajdując sobie partnera, z którym wspólnie będziecie pracować nad swoją wydajnością, rozliczając się wzajemnie z wykonanej pracy za pośrednictwem regularnych e-maili lub rozmów. O tym, co chcesz zrealizować, możesz też napisać na forum lub w mediach społecznościowych, uaktualniając systematycznie swój status, albo możesz zamieścić wpis na blogu czy też posłużyć się aplikacją sieciową. Wszystko to pomoże Ci poważnie podejść do postawionych przed sobą celów.

Czas wykonania: Pięć minut.

Zobacz cały poradnik: Piętrzenie nawyków. 97 małych zmian, które odmienią Twoje życie>>>


Przekształć zadania w konkretne kroki

514597d95c1cee87372db36437d8f217Niektóre zadania są tak rozbudowane, że zwyczajnie nie wiesz, od czego zacząć. Zaczynasz wtedy w nieskończoność odkładać ich wykonanie i niepotrzebnie się stresujesz. Poświęcenie dodatkowych pięciu minut na podzielenie każdego projektu lub zadania na mniejsze elementy może sprawić, że przestaną przerażać nawałem związanej z nimi pracy, co poprawi Twoją wydajność.

Czynność: Zastanów się, w jaki sposób można podzielić każde uwzględnione w harmonogramie zadanie na mniejsze kroki. Jeśli np. jedno z Twoich zadań polega na zamieszczeniu wpisu na blogu, możesz podzielić je w następujący sposób:
1. Napisz tytuł.
2. Zbierz materiały.
3. Napisz nagłówki i streszczenie.
4. Napisz post.
5. Sprawdź tekst pod kątem błędów ortograficznych
i gramatycznych.
6. Sformatuj wpis tak, żeby można go było zamieścić
na stronie internetowej.
7. Znajdź obrazki i dopasuj ich wielkość.
8. Wstaw obrazki.
9. Załaduj post.
Dzieląc dane zadanie na konkretne kroki, zaczynasz widzieć, co
należy zrobić i w jaki sposób zaplanować swój dzień.

Czas wykonania: Pięć minut.

Zobacz cały poradnik: Piętrzenie nawyków. 97 małych zmian, które odmienią Twoje życie>>>


Skoncentruj się na trzech najważniejszych zadaniach

514597d95c1cee87372db36437d8f217Dzień można zaplanować też inaczej i skoncentrować się po prostu na najważniejszych zadaniach, bo rozpisując harmonogram na cały dzień, łatwo jest upchnąć w nim za dużo czynności. Jeśli przedobrzysz i nie uda Ci się zrealizować wszystkiego, co zaplanowałeś, możesz mieć poczucie porażki. Jeśli wybierzesz codziennie najważniejsze zadania, będziesz miał się na czym skoncentrować i przestaniesz marnować czas na niezbyt istotne sprawy. Jeśli uda Ci się wykonać najważniejsze zadania, zyskasz poczucie, że pracowałeś wydajnie — nawet jeśli nie zrobisz niczego innego z listy.

Czynność: Jeśli uszeregowałeś już swoje zadania pod względem ważności, ten krok nie powinien być trudny. Z codziennej listy zadań do wykonania lub harmonogramu wybierz trzy najważniejsze lub takie, które muszą zostać zrobione danego dnia. Nie zajmuj się niczym innym, póki nie ukończysz najważniejszych zadań.

Czas wykonania: Minuta.

Zobacz cały poradnik: Piętrzenie nawyków. 97 małych zmian, które odmienią Twoje życie>>>