Zwyczajność nie zabije Waszego związku

Małżeństwo musi być pełne wzlotów, achów, codziennie musi się między Wami wydarzać coś spektakularnego, coś, czego nigdy wcześniej nie doznaliście! Związek cały czas musi funkcjonować na wysokich obrotach, nie wolno zwalniać! Szara codzienność, zwyczajność, brak emocji zabijają każdy związek!

Zgadzasz się z tymi tezami? Nie zgadzasz się, ale właśnie zauważyłaś, że podświadomie zdarza Ci się według nich oceniać swoje małżeństwo?

No cóż, wiele osób bardzo często nieświadomie uznaje za swoje różne tezy podsuwane przez media czy znajomych w mediach społecznościowych. Także tego typu, jak opisane wyżej.

Brak ekscytujących wydarzeń, wzniosłych słów, mega ekstra super hiper czegoś, czegokolwiek, jest postrzegany jak wypalenie związku, zgon miłości i powód do rozstania. Współczesność jest hałaśliwa, głośna. Różnorodne media i firmy próbują nas przekonać, że tylko to co głośne i spektakularne istnieje naprawdę,  a reszta to tylko namiastka życia. Dochodzą do tego celebryci i ich kreowane życie i reklamy, w których wszystko jest naj.

No cóż, życie większości ludzi jest inne. Nie tyle, że brakuje w nim dobrych, wspaniałych chwil, dużych emocji i mocnych uczuć. Jednak nie zdarza się to co pięć minut. Nie jest to ciąg ekscytacji doprowadzających do palpitacji serca. Żony i  mężowie to zwykli ludzie, nie herosi, nie miss, a po prostu fajni ludzie, których się kocha za to, jacy są, a nie dlatego, że próbują upodobnić się do tych wszystkich pięknie zrobionych i sztucznych ludziopodobnych stworów  z Tv i internetu.

Nie dajmy się manipulować, nie dajmy się zwariować. Przyjmując za prawdę to wszystko niechybnie zaraz wszyscy uznamy, że nasze małżeństwo i związki to nuda, wypalenie i w ogóle wstyd w takim tkwić! Nuda, problemy, nieporozumienia to normalne, nie od uniknięcia elementy każdego związku. Ważne jest, jak sobie z nimi radzimy. I czy chcemy… I przecież oprócz tej zwykłej codziennej, szarej rzeczywistości jest jednak mnóstwo radości, ekscytacji, wspaniałych chwil. Trzeba tylko się nauczyć to dostrzegać i korzystać.

©Przemysław Pufal

Dla kogo nauczanie domowe

Nauczanie domowe (Homeschooling) to forma edukacji dzieci polegająca na nauczaniu ich przez rodziców w domu. Oprócz spełnienia różnych wymogów formalnych, rodzice muszą posiadać różne kompetencje,  o których przepisy prawa i urzędnicy zajmujący się nauczaniem domowym nie mówią. I o tym właśnie chciałbym napisać.

Od razu, żeby nie było nieporozumień, napiszę, że nie jestem przeciwnikiem edukacji domowej. Twierdzę jedynie, że część rodziców nie wie na co się porywa i nie powinni uczyć swoich dzieci w domu.

Edukacja w domu nie jest również dla każdego dziecka, ale to temat na kiedy indziej.

Rodzice, którzy decydują się na rozpoczęcie nauki swoich dzieci w domu, powinni uzmysłowić sobie, że muszą posiadać pewne kompetencje, umiejętności, nawyki, wiedzę, żeby nie skrzywdzić swoich dzieci. Są to:

– zdolności pedagogiczne,

– wiedza,

– systematyczność,

– pracowitość,

– zdolności organizacyjne.

Rodzice bez uzdolnień pedagogicznych nie poradzą sobie z przekazaniem wiedzy, niezależnie od formy, w jakiej będą to robili. Albo je posiadają, albo będą musieli szybko je nabyć, ponieważ dzieci nie będą czekać miesiącami, aż rodzic będzie w stanie przekazać posiadaną wiedzę w sposób zrozumiały dla swoich pociech.

Wiedzę oczywiście można uzupełnić, ale rodzic musi wiedzieć, że prawdopodobnie będzie się uczył tyle samo, co jego dzieci. Nauczanie domowe na kolejnych etapach edukacji wcale nie łatwe dla rodzica, który szkoły pokończył kilka czy kilkanaście lat temu. Rodzice muszą być gotowi do ciągłej edukacji po to, aby mieć co przekazywać swoim dzieciom.

Z tym wszystkim wiąże się pracowitość. Leniwy rodzic nie będzie w stanie codziennie przekazać określonej porcji wiedzy swojemu dziecku, niezależnie od tego, czy będzie się to dokonywać w trakcie wspólnej rozmowy, eksperymentu, zabawy czy spaceru. Każdego ranka trzeba nie tylko w sobie znaleźć motywację do pracy z dzieckiem, ale często również znaleźć ją dla dziecka.

Systematyczność jest niezbędna w edukacji domowej. Czas biegnie szybko, można sobie zrobić przerwy, wakacje w ciągu roku szkolnego, to jedna z zalet homeschoolingu. Jednak brak systematyczności szybko odbije się na zaległościach w wiedzy dzieci. Edukację domową może prowadzić tylko silnie zmotywowany, pracowity rodzic, który jest osobą systematyczną. I potrafiącą zorganizować pracę w domu. Trzeba sobie uzmysłowić, że oczywiście można dłużej pospać, odłożyć naukę na później, ale gdy do tego dochodzą zwykłe domowe obowiązki typu sprzątanie, gotowanie, robienie zakupów, o realizację planu nauczania swoich dzieci może być trudno.

Wielu rodziców myli się sądząc, że poradzą sobie z uczeniem własnych dzieci w domu. Nie widzą lub nie chcą widzieć, że nie będą w stanie zorganizować sobie pracy w domu i zmotywować i siebie i dzieci do pracy. Niezależnie od tego, jak ona miałaby wyglądać. Przeceniają swoje zdolności pedagogiczne i organizacyjne. Niestety zdarzają się również przypadki całkowicie nieodpowiedzialnych rodziców, którzy nie mają żadnego przygotowania i nie posiadają żadnych kompetencji, aby prowadzić nauczenia domowe, a jednak otrzymują stosowne zezwolenie. To jest również odpowiedzialność dyrektorów szkół i urzędników.

Edukacja domowe posiada i zalety i wady. I byłoby dobrze, gdyby rodzice chcący uczyć swoje dzieci w domu wiedzieli, że nie wszyscy chętni mogą i powinni to robić.

©Przemysław Pufal

Co nas drażni, co nas wkurza

Wstęp do książki napisany przez Artura Andrusa i sam tytuł mogą sugerować, że mamy do czynienia z książką humorystyczną. A jednak jest to książka naukowa, ale, od razu zaznaczam, żeby ktoś się nie zniechęcił, napisana zrozumiałym językiem i z poczuciem humoru.

Co nas wkurza? Inni ludzie, przyroda ożywiona i nieożywiona, przedmioty, czyli właściwie wszystko! Wszyscy i wszystko może być irytujące dla wszystkich lub jakiejś części populacji. Autorzy zajmują się oczywiście tylko niektórymi rzeczami i zachowaniami, ale przy okazji omawiają mechanizmy będące przyczynami naszego poirytowania. A to na przykładzie: hałasów, zapachów, słuchu absolutnego, rozmów telefonicznych, syren, skunksów, smaków, papryczki chili, skrobania paznokciami po tablicy, brzęczenia owadów, dysonansowych dźwięków w muzyce, łamania zasad, irytujących cech, spóźnień. Jest tego więcej!

Autorzy opisują badania naukowe nad tymi zjawiskami i ich wpływem na poziom ludzkiego zdenerwowania, wyniki tych badań, dzięki którym rozumiemy lepiej nie tylko siebie, ale również otaczający nas świat.

Do czego potrzebna nam wiedza na temat tego, kto, co i czym może nas zirytować? Jest ona przydatna dla tych, którzy się irytują, ponieważ zrozumienie przyczyn naszej irytacji może obniżać jej poziom. Oczywiście jest też przydatna tym, którzy irytują innych, ponieważ mogą to dopiero sobie uświadomić czytając książkę, a co za tym idzie, zmienić swoje denerwujące innych zachowania. Czyli jest to książka dla wszystkich!

Książka Co nas drażni, co nas wkurza Joe Palca Flora Lichtman Zobacz>>>

©Przemysław Pufal