Nadwaga – jakie zrobić badania

Kompleksowość problemu z wagą

Otyłość stoi na przeszkodzie zdrowiu i osiągnięciu równowagi hormonalnej, ponadto wiąże się z wieloma chorobami i przewlekłym stanem zapalnym. Dlatego kiedy zaczynamy czuć się źle, a wskazówka wagi z uporem szybuje coraz wyżej, warto poddać się szczegółowej diagnozie. Nie zdarzyła mi się jeszcze otyła osoba, która miałaby TYLKO nadmiar kilogramów. Mimo że pojedyncze wyniki wydają się trzymać w widełkach wartości referencyjnych, sztuką jest ich prawidłowa interpretacja. Zadowalanie się tym, że pojedynczy wynik jest w normie, należy do kardynalnych błędów w stawianiu diagnozy.

Dobrym przykładem jest oznaczenie hormonu TSH, którego norma, zależnie od laboratorium, wynosi 0,27–5,2 mU/l, jednak wynik prawidłowy dla kobiety w okresie rozrodczym to nie więcej niż 1,5 mU/l! Ponadto poziom samego TSH o niczym nie świadczy. Aby poprawnie zdiagnozować pacjenta, należy zrobić pełny pakiet tarczycowy oraz USG tarczycy.

Nadrzędną sprawą jest więc znalezienie dobrego i wnikliwego specjalisty. Trzeba dociec, jaka jest głęboka przyczyna nadwagi, a także czy pojawiły się już jej ewentualne następstwa. W tym celu oprócz opieki dietetyka ważna jest też konsultacja z doświadczonym lekarzem.

Często należy:

  1. Sprawdzić poziom hormonów tarczycy oraz ich konwersję (TSH, f T3, f T4), a także ewentualną obecność przeciwciał anty-TPO, anty-TG.
  2. Oznaczyć poziom hormonów płciowych (testosteronu, LH/FSH, prolaktyny) oraz wykonać USG jajników (celem wykluczenia lub potwierdzenia PCOS).
  3. Wykonać USG tarczycy w celu wykluczenia autoimmunologicznego zapalenia tarczycy, zwanego chorobą Hashimoto.
  4. Sprawdzić stan nadnerczy – poziom kortyzolu, ACTH, DHEA-S, aldosteronu.
  5. Zbadać poziom insuliny na czczo, krzywą insulinową i glukozową po jednej i dwóch godzinach w celu wykrycia ewentualnej insulinooporności lub utajonej cukrzycy typu 2
  6. Wykryć ewentualne nietolerancje pokarmowe – głównie na gluten (przeciwciała anty-GAD, anty-IA-2, IgA przeciw transglutaminazie tkankowej, całkowite IgA, IgE), jaja, zboża, mleko.
  7. Oznaczyć poziom peptydu C, informujący o pracy trzustki i potencjalnym zagrożeniu cukrzycą.
  8. Zbadać poziom witaminy D3 (25-OH-D3). Jej niedobory nasilają ryzyko chorób autoimmunologicznych, otyłości, niedokrwistości.
  9. Sprawdzić poziom witaminy B12, ferrytyny, kwasu foliowego, żelaza i selenu.
  10. Oznaczyć poziom CRP i OB w celu wykrycia toczących się ewentualnie stanów zapalnych.
  11. Zbadać poziom cholesterolu i trójglicerydów oraz homocysteiny.
  12. Wykonać badanie mutacji genu MTHFR – badanie zaburzenia metylacji.
  13. Wykonać analizę moczu (kwas moczowy, kreatynina, mocznik).
  14. Zrobić badania na boreliozę oraz pasożyty (glistę ludzką).

Nie zawsze trzeba robić wszystkie te badania, ale nie wolno ignorować wymogów własnego organizmu i testować na sobie dowolnie wybranych diet, bo wtedy mogą one narobić więcej szkody niż pożytku. Parametrów do sprawdzenia jest całkiem sporo, a jeśli pozostaną one niezweryfikowane, ułożenie prawidłowej diety jest praktycznie niemożliwe. Co prawda w jednym poradniku trudno jest zaproponować zasady, które będą uniwersalne dla tej swoistej puszki Pandory z chorobami

metabolicznymi, ale mam nadzieję, że zaufacie mi i wypróbujecie mój plan. Zawarłam tu wskazania, które mają za zadanie usprawnienie metabolizmu, oczyszczenie wątroby z toksyn oraz oczywiście spadek wagi, a przy każdej z wyżej wymienionych chorób jest to bardzo istotny element kuracji. Nie każda z Was musi mieć wszystkie te choroby naraz, ale i tak moje zasady będą pożyteczne i skuteczne. Ta dieta to swoisty detoks i regeneracja sił metabolicznych, prawdziwy REMANENT ORGANIZMU!

Higieniczny tryb życia oraz zdrowa dieta są w stanie zdziałać cuda, dlatego warto podjąć walkę o swoje zdrowie, tym bardziej że dieta, którą proponuję, jest naprawdę atrakcyjna, nie wymaga głodzenia się ani przestrzegania reżimu kalorycznego. Wymaga natomiast chęci, zadbania o „logistykę” oraz zaufania, że warto podjąć to wyzwanie.

To był tylko fragment publikacji: Dieta uzdrawiająca organizm – Magdalena Makarowska  Zobacz całość>>>

Podświadomość i sukces

Wszystko jest w głowie

Jeżeli myślisz, że dasz radę — dasz radę.

Jeżeli myślisz, że nie dasz rady — nie dasz

rady. W obu przypadkach będziesz mieć

rację.

 

To, czy postrzegamy porażkę jako przeszkodę, czy jako początek czegoś nowego, zależy od sposobu, w jaki używamy swojego umysłu. Być może najwspanialszym aspektem wolności człowieka jest możliwość i umiejętność wyboru własnych myśli niezależnie od sytuacji.

Każda z naszych myśli jest przyczyną prowadzącą ku skutkowi. Najczęściej powtarzające się myśli stopniowo stają się myślami dominującymi, które nasza podświadomość w końcu uznaje za prawdziwe. Następnie przeradzają  się one w myśli nawykowe, czyli automatyczne.

Krótko mówiąc: stają się naszymi przekonaniami.

Przekonanie to automatyczny sposób myślenia, wykształcony w odpowiedzi na daną sytuację czy bodziec lub jako reakcja na nie. Niektóre przekonania są pozytywne i służą nam, a niektóre negatywne i nas ograniczają.

Zarówno pozytywne, jak i negatywne przekonania zawsze będą dla nas prawdą, pod warunkiem że przyjmiemy

je bez wahania.

Jesteśmy tym, co myślimy. Wszystko, czym jesteśmy,

wynika z naszych myśli. Naszymi myślami

tworzymy swój świat.

— Budda

Za każdym razem, gdy myślimy, gdy czujemy,

gdy korzystamy z wolnej woli, siejemy ziarna.

— Kenneth Copeland

Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś.

Mt 8, 13

W okresie dorastania wyrobiłem sobie pewne ograniczające mnie przekonanie, któremu byłem wierny.

Uważałem, że z powodu dysleksji nigdy nie będę umiał dobrze czytać i pisać. To przekonanie podtrzymało i utrwaliło ówczesny stan rzeczy. Dopiero jako dorosły człowiek poznałem siłę pozytywnego myślenia i powiązałem ją z kwestią przekonań. Dzięki temu zakwestionowałem ograniczające mnie nastawienie i zastąpiłem je pozytywnym, inspirującym przekonaniem. Wówczas uczyniłem pierwszy krok na drodze do przezwyciężenia dysleksji. W osiągnięciu tego i wszystkich kolejnych celów szczególnie pomocna była wiedza o tym, jak działa podświadomość i jak — poprzez wyznaczanie celów — mogę ją zaprogramować na sukces.

Nasza wspaniała

podświadomość

Nasza podświadomość jest jak

najwspanialszy ze sług. Zawsze gotowa,

by podjąć działanie według rozkazu

świadomości lub kierując się wyznaczonym

przez nią celem.

 

Wyobraź sobie, że Twój mózg jest jak komputer.

Świadomość można porównać do ekranu monitora, a podświadomość — do niewidocznych na pierwszy rzut oka programów sterujących komputerem. Świadomość wraz z podświadomością decydują o tym, co zobaczysz na ekranie.

Potrafią, bo myślą, że potrafią.

— Wergiliusz

Twój umysł to święte miejsce, do którego nie wejdzie

nic szkodliwego, chyba że sam się na to zgodzisz.

— Ralph Waldo Emerson

Niemal codziennie naukowcy dokonują nowych odkryć dotyczących mechanizmu działania mózgu. Obecnie wiadomo na pewno, że podświadomość jest niezwykle potężna.

Lekarze i naukowcy nadal nie do końca rozumieją, na czym polega jej moc sprawcza, a większość ludzi nigdy nie wykorzysta jej we właściwy sposób. Nasza podświadomość działa bez przerwy, 24 godziny na dobę, niezależnie, czy akurat śpimy, czy czuwamy. Jej zasadniczą funkcją jest zapewnienie nam dobrego samopoczucia i zdrowia  oraz odpowiadanie na wszystkie nasze potrzeby.

Świadomość z podświadomością tworzą wyjątkową parę. Świadomość jest jak kapitan statku, odpowiedzialny za nadawanie kierunku i wydawanie rozkazów. Podświadomość jest jak załoga, która musi wykonywać rozkazy kapitana.

Przy całej swojej potędze podświadomość pozbawiona jest czegoś niezwykle ważnego — możliwości podawania w wątpliwość oceny wartości lub dokonywania  jej. Oznacza to, że podświadomość nie jest w stanie określać, czy coś jest dla nas korzystne czy nie, dobre czy złe, prawdziwe czy nie. To zadanie pozostaje w gestii naszej dociekliwej świadomości.

Dowodzenie załogą

Nasze podświadome myśli pójdą

w kierunku, który im nadamy.

 

Podstawowym sposobem, w jaki nasz kapitan (świadomość) komunikuje się z naszą załogą (podświadomością), są nasze myśli. Każda myśl to wyznaczony cel lub rozkaz, który podświadomość ma wykonać.

Najczęściej powracające myśli oraz te powiązane z najsilniejszymi emocjami stają się naszymi myślami dominującymi, czyli nadrzędnymi rozkazami dla podświadomości.

Zdarzyło Ci się kiedyś wsiąść do samochodu z zamiarem dotarcia w jakieś miejsce, po czym stwierdzić, że dojechałeś, ale niewiele pamiętasz z samej podróży?

To powszechne zjawisko. Dzieje się tak, ponieważ gdy myślimy o jeździe do miejsca docelowego, podświadomość wykonuje nasz rozkaz, podczas gdy świadomość zajmują inne sprawy. Nasza podświadomość w 90% kieruje prowadzeniem przez nas samochodu i wykonywaniem innych czynności w każdej dziedzinie życia.

Ludzie rzadko się nad tym dogłębnie zastanawiają.

Biorą taki stan rzeczy za oczywisty i idą przez życie na autopilocie podświadomości. Jednak niezwykle ważne jest, by zrozumieć, że podświadomość działa jak zdalnie sterowany pocisk — zawsze szuka celu. Jeżeli nie dajemy jej świadomych i jasno sprecyzowanych rozkazów dotyczących tego, dokąd zmierzamy w życiu, podświadomość po prostu obierze sobie za cel naszą dominującą myśl i będzie się nią kierować.

Granice stawia nam umysł. Dopóki umysł

da radę wyobrazić sobie, że potrafimy coś

robić, dopóty potrafimy to robić.

O ile naprawdę wierzymy w to na 100%.

— Arnold Schwarzenegger

Wróćmy do przykładu z prowadzeniem samochodu.

Być może, jak wielu innych, czasami wsiadasz do samochodu, by gdzieś pojechać, ale nie myślisz jasno lub nie wizualizujesz sobie w myślach miejsca docelowego.

W wyniku tego, zamiast skręcić we właściwym miejscu, dajesz się pokierować podświadomości, która trzyma się starej, dominującej instrukcji dojazdu, dobrze Ci znanej.

Bywa to irytujące i czasochłonne, ale dla wielu ludzi o wiele bardziej szkodliwe są ciągłe myśli dominujące.

Nie dotyczą one pozytywnych celów, które te osoby chcą osiągnąć, lecz ich lęków.

Jeżeli regularnie skupiamy się na tym, czego nie chcemy — np.: na braku pieniędzy na opłacenie rachunków, zrywaniu z ukochaną osobą, chorobie, traceniu panowania nad sobą — wówczas nasza podświadomość, niezdolna do oceny wartości, po prostu uzna obraz z naszych myśli za nasz cel i zacznie dążyć do jego osiągnięcia. Powtarzające się negatywne myśli powodują, że podświadomość przechodzi w tryb autosabotażu. Większość ludzi sama podcina sobie skrzydła poprzez trwonienie umysłowej i emocjonalnej energii na myślenie o porażce.

Nasze wątpliwości są jak zdrajcy. Sprawiają, że

tracimy dobro, które częstokroć moglibyśmy zyskać.

Dlatego, że lękamy się próbować.

— William Szekspir

Wszelkimi przejawami inicjatywy i tworzenia

rządzi jedna, podstawowa zasada — w chwili,

gdy definitywnie na coś się decydujemy, Opatrzność

się przyłącza.

— W.H. Murray

Ludzie, którzy mają wyznaczone cele, odnoszą

sukcesy, ponieważ wiedzą, dokąd zmierzają. Ot,

cała filozofia.

— Earl Nightingale

Główna różnica między ludźmi postrzegającymi siebie jako ludzi sukcesu a ludźmi uważającymi się za nieodnoszących sukcesu polega na tym, że ci pierwsi w pełni skupiają się na tym, czego chcą, i tym dodają sobie skrzydeł. Nie pozwalają sobie na rozkojarzenie czy osłabienie z powodu martwienia się tym, czego się obawiają.

Zobacz całość: Brian Mayne Mapowanie Celów

GRAJMY W SZKOLE

Ruszyła kampania informacyjna akcji #grajmywszkole zainicjowana przez środowisko edukatorów i animatorów muzycznych w związku z pracami legislacyjnymi i konsul­tacjami społecznymi dotyczącymi reformy oświaty. Celem akcji jest wprowadzenie godzin na realizację zespołów muzycznych do ramowych planów nauczania w nowej podstawie programowej dla wszystkich typów szkół.

Kampania informacyjna pod hasłem #grajmywszkole już w pierwszym dniu trwania w mediach społecznościowych okazała się sukcesem. Swoje poparcie wyrażają muzycy, eksperci, organizacje i instytucje kultury, a także nauczyciele i rodzice. Inicjatorzy przygo­towali w powyższej sprawie petycję do Minister Edukacji Narodowej Anny Zalewskiej, dostępną pod adresem:

http://podpisz.to/petycja/popieramy-pomysl-tworzenia-zespolow-muzycznych-w-szkolach,221 

Przedstawiciele środowiska edukatorów i animatorów muzycznych widzą ogromny potencjał w nauczaniu muzyki i muzykowaniu przez całe życie. Poprzez akcję chcą zwiększyć szansę na realną pozytywną zmianę w polskim systemie szkolnictwa, która będzie milowym krokiem na drodze do wspierania rozwoju kreatywności i wrażliwości młodych ludzi oraz może zbliżyć Polskę do najlepszych światowych standardów w edukacji.

– Gra w zespole to o wiele więcej, niż nabywanie umiejętności muzycznych, zabawa czy twórczość; to także aktywność rozwijająca empatię i kompetencje społeczne. Chcemy edukacji muzycznej innej niż do tej pory, opartej na zespołowej grze na prawdziwych instrumentach, zespołowym śpiewie, odpowiadającym oczekiwaniom dzieci i młodzież – wyjaśniają organizatorzy akcji. – Nauka umiejętności muzycznych to nasze prawo! Gra na instrumencie i śpiew zwiększają kompetencje lingwistyczne, matematyczne i ogólne zdol­ności edukacyjne, ratują w sytuacjach wykluczenia i patologii, a ponadto są niezwykle ważną formą ekspresji dla wielu młodych ludzi.

W poszukiwaniu inspiracji do zmian we własnym otoczeniu organizatorzy akcji przybliżają rozwiązania systemowe powszechnej edukacji muzycznej w innych krajach, np. publikują tłumaczenie tekstu szwedzkiej podstawy programowej. W niedalekiej przyszłości mają również zamiar inspirować polskimi dobrymi praktykami. Jednym z efektów akcji są wiado­mości od internautów przytaczających przykłady wspaniałych nauczycieli, którzy często poświęcają swój wolny czas na prowadzenie zespołów muzycznych w szkołach, a zdaniem organizatorów akcji, zasługują na systemowe wsparcie.

Inicjatorami #grajmywszkole oraz petycji do Minister Edukacji Narodowej Anny Zalewskiej są organizacje zrzeszone w Polskiej Radzie Muzycznej: Polskie Stowarzyszenie Edukacji i Animacji Muzycznej, Jeunesses Musicales Poland oraz Fundacja Muzyka jest dla wszystkich.

Więcej informacji o akcji #grajmywszkole na stronie i w mediach społecznościowych:

Magazyn dla rodziców, rodziców zastępczych i adopcyjnych „Ogród Jordana”

„Ogród Jordana” to darmowy magazyn internetowy dla rodziców, rodzin zastępczych i adopcyjnych. Poruszane są w nim takie tematy jak:

– wychowanie,

– opieka,

– rodzicielstwo zastępcze,

– adopcja,

– porady prawne.

Teksty piszą rodzice i biologiczni i zastępczy i adopcyjni, prawnicy, działacze społeczni, specjaliści (pedagodzy, psychologowie, seksuologowie, prawnicy) i urzędnicy (kuratorzy sądowi).

Zobacz>>> 

„Ogród Jordana” to kilkadziesiąt stron wiedzy, porad i dzielenia się swoimi doświadczeniami przez osoby, które można śmiało nazwać praktykami życia rodzinnego.

Do pobierania magazynu zachęcamy każdego rodzica, a także te osoby, które dopiero zastanawiają się nad zostaniem rodzicem: czy to biologicznym, czy zastępczym czy adopcyjnym.

Zapraszam>>> 

Znajdziesz tam również artykuły mojej żony i moje.

Przez porażkę do sukcesu

Każdy ponosi w życiu porażki, a ludzie

sukcesu doświadczają ich częściej niż inni.

Ludzi sukcesu od innych wyraźnie odróżnia przyjmowanie lekcji od życia i niepostrzeganie porażki jako ślepej uliczki, która nie pozwala im iść dalej. Odbierają ją raczej jako okazję do nauczenia się czegoś, jako drogowskaz pomagający odnaleźć właściwą drogę naprzód.

Porażka to w pewnym sensie droga do sukcesu.

— John Keats

Pewnych rzeczy w życiu możemy nauczyć się tylko, gdy najpierw popełnimy błąd. To jedna z naturalnych strategii uczenia się, towarzysząca nam od narodzin — metoda prób i błędów. Przez kilka miesięcy obserwowałem moją córeczkę podczas nauki chodzenia. Wielokrotnie przewracała się, ale nigdy nie uznawała tego za porażkę i nie poddawała się. Podświadomie rozumiała, że przewracanie się to część procesu opanowywania umiejętności chodzenia.

Jako dorośli z reguły zapominamy o tej ważnej zasadzie, a wtedy przytłaczają nas negatywne emocje. Czasem nawet pojawia się strach przed porażką. Większość społeczeństwa uważa, że porażka to coś negatywnego, złego i że w jakiś sposób czyni nas gorszymi.

Po raz pierwszy zauważyłem u siebie strach przed porażką, gdy w wieku 17 lat podchodziłem do egzaminu na prawo jazdy. Dzień przed egzaminem powiedziałem kolegom, że nazajutrz wezmę ich na przejażdżkę. Jednak oblałem i musiałem znosić ich śmiech i docinki z powodu  mojej porażki. Przy drugim podejściu do egzaminu postąpiłem dokładnie tak samo — znowu obiecywałem znajomym, że po nich przyjadę. Znowu oblałem. Tym razem śmiali się głośniej, a ja odczuwałem silniejszy ból emocjonalny. Za trzecim razem nikomu nic nie mówiłem, ponieważ nie chciałem znów czuć się jak nieudacznik i być obiektem kpin.

Zdałem za trzecim razem. Z perspektywy czasu widzę, że doświadczenie zdobyte przy obu porażkach pomogło mi w końcu odnieść sukces.

Często obawa przed porażką jest tak silna, że obwiniamy sytuację, zamiast przyjrzeć się samemu sobie i przyznać, że mogliśmy postąpić inaczej. W ten sposób pozbawiamy się klarownego oglądu danej sytuacji i samych siebie, uniemożliwiając sobie wyciągnięcie wniosków.

To z kolei może prowadzić do ciągłego popełniania tych samych błędów w życiu.

Spokojne morze z nikogo nie zrobi

marynarza.

— stare przysłowie angielskie

Miarą sukcesu nie jest to, czy masz trudny

orzech do zgryzienia, lecz to, czy to ten sam

orzech co rok temu.

— John Foster Dulles

Porażka to wynik kilku błędów w ocenie

sytuacji; błędów powtarzanych codziennie.

— Jim Rohn

Zwykle próbujemy czegoś raz. Jeżeli nam nie wychodzi, może spróbujemy ponownie. Niewielu próbuje po raz trzeci, a większość z tych, którzy tę trzecią próbę podejmują, nie mówi o niej nikomu na wypadek porażki.

Na ogół rozczarowuje lub rozprasza nas to, co postrzegamy jako własne ograniczenia i przeszkody. Często potrzeba bardzo dużo czasu, byśmy wyciągnęli naukę z przegranej, odzyskali motywację i ponownie skupili się na zamierzonym kierunku działań. Pomnóżmy długość procesu powolnego rozwoju przez liczbę lekcji, które są konieczne do prawdziwie udanego życia, a uzyskana ilość czasu okaże się ogromna.

Upadek to nie przegrana. Jest nią dopiero odmowa

podniesienia się po upadku.

— anonim

Gdyby młodość wiedziała! Gdyby starość mogła!

— Henri Estienne

Jest takie stare powiedzenie: „Za wcześnie się starzejemy, za późno mądrzejemy”. W chwili, gdy większość ludzi odkrywa, jak pomyślnie przejść przez życie, czują się już, jakby życie z nich uchodziło. Niektórych tak paraliżuje strach przed porażką, że powstrzymują się przed próbowaniem czegokolwiek nowego. Tacy ludzie powoli wycofują się do kurczącej się strefy komfortu i stagnacji.

Z czasem mają coraz mniej wymówek. Dla ludzi naprawdę odnoszących sukcesy nie każda próba kończy się powodzeniem, ale każda porażka stanowi naukę, okazję do pracy nad wadami charakteru, ostrzeżenie przed pułapkami, których należy unikać w przyszłości. Dla osoby odnoszącej sukcesy porażka nie jest niczym negatywnym czy trwałym. Taka osoba zawsze postrzega porażkę jako źródło cennych informacji prowadzących do sukcesu w przyszłości. Dopóki uczymy się na błędach i podejmujemy kolejne próby, porażka jest czymś chwilowym.

Dopiero poddając się, czynimy z niej stan trwały.

Zobacz całość: 

Mapowanie Celów BRIAN MAYNE>>>

 

Sukces wynika z celowych działań

Długotrwały sukces nigdy nie jest przypadkiem — jest wynikiem celowych działań. To naturalna konsekwencja

podejmowania pomyślnych działań i myślenia o powodzeniu.

 

Często słyszę argument, że ci, którzy osiągnęli prawdziwy i długotrwały sukces, szczęście, spokój i obfitość, po prostu wygrali los na loterii — urodzili się we właściwej rodzinie, mieli odpowiedni start, dobre wykształcenie, nawiązali właściwe kontakty i dzięki temu mają świetną pracę lub karierę. Zgodzę się, że każdy z wymienionych czynników może wyraźnie zadziałać na korzyść, jednak faktem pozostaje, że niejeden wielki człowiek miał najgorszy możliwy start:

  • Abraham Lincoln urodził się w skrajnie biednej

rodzinie, a całe jego wykształcenie sprowadzało

się do trzech miesięcy szkoły. Pokonał wiele trudności,

by zostać jednym z najwspanialszych prezydentów

Stanów Zjednoczonych.

  • Thomas Edison był najbardziej twórczym wynalazcą

XX w. Jego wykształcenie to trzy miesiące

szkoły. Nie miał przygotowania naukowego, a jednak

opatentował ponad 1200 różnych wynalazków.

  • Anita Roddick, założycielka sieci sklepów Body

Shop, musiała pożyczać od przyjaciół pieniądze

na rozruch firmy, która teraz jest wyceniana na

dziesiątki milionów funtów.

Tysiące innych zaczynały tylko z czystymi intencjami i inwestowały własny wysiłek, by stworzyć coś wielkiego.

Dla kontrastu — wystarczy otworzyć gazetę, włączyć radio lub telewizor. Poznamy wówczas najnowszą historię kogoś od urodzenia cieszącego się wszelkimi przywilejami, kto już na starcie miał przewagę finansową i materialną.

Tyle że nie wyciągnął krytycznych wniosków z lekcji sukcesu, co go w końcu kosztowało wszystko, co miał.

Bogactwo to wynik ludzkiej umiejętności myślenia.

— Ayn Rand

Większość ludzi poszukuje klucza do sukcesu

w świecie zewnętrznym. Gdyby tylko wiedzieli,

że klucz do ich marzeń jest w nich samych.

— George Washington Carver

Wszystko to pokazuje nam, że sukces to nie przypadek, pojawia się nie bez przyczyny. Sukces wynika z celowych działań. Wielu argumentuje, że sukces to  w dużej mierze kwestia szczęścia, tak jak wygrana na loterii.

Jednak tak rozumiane szczęście daje chwilowy sukces, podczas gdy prawdziwy sukces nie jest statyczny.

Wciąż jest w ruchu, jak płynąca rzeka. Jeżeli zwycięzca na loterii nie nauczy się sukcesu, upłynie niewiele czasu, a pożegna się ze swoją wygraną. To niezwykłe, jak wiele osób, do których uśmiechnęła się fortuna, nie uczy się sukcesu i często kończy gorzej niż przed wygraną.

Najważniejsze, co trzeba zrozumieć na temat sukcesu i co moim zdaniem jest bardzo inspirujące, to fakt, że trwały sukces przychodzi nie bez powodu. Czyli: istnieje recepta na sukces, którą trzeba zgłębić, nauczyć się jej, wciąż ją powtarzać i cieszyć się nią, jeżeli naprawdę pragniemy coś osiągnąć.

Największym odkryciem mojego pokolenia jest

to, że możemy zmieniać swoje życie po prostu

dzięki zmianie nastawienia.

— William James

ZOBACZ WIĘCEJ: 

Mapowanie Celów BRIAN MAYNE>>>

Demencja

Otępienie

jest zespołem spowodowanym chorobą mózgu, zwykle o charakterze przewlekłym lub postępującym, w którym zaburzone są takie wyższe funkcje korowe, jak pamięć, myślenie, orientacja, rozumienie, liczenie, zdolność uczenia się, język i ocena. Świadomość nie jest zaburzona. Upośledzeniu funkcji poznawczych towarzyszy zwykle, a czasami je poprzedza, obniżenie kontroli nad reakcjami emocjonalnymi, społecznymi, zachowaniem i motywacją. Taki zespół objawów występuje w chorobie Alzheimera, w chorobie naczyń mózgowych i innych stanach pierwotnie lub wtórnie wpływających na mózg.

Stadia otępienia:

stadium 1 – normalne funkcjonowanie,

stadium 2 – subiektywne odczucie pogarszania się możliwości intelektualnych (chociaż może to być niezauważone przez inne osoby),

stadium 3 – spadek poziomu intelektualnego, szczególnie funkcjonowania pamięci,

stadium 4 – upośledzone funkcjonowanie w życiu, szczególnie w bardziej złożonych sytuacjach dnia codziennego, np. w zarządzaniu finansami domowymi,

stadium 5 – niezdolność do właściwego ubierania się,

stadium 6 – niemożność odpowiedniego zadbania o higienę osobistą,

stadium 7 – utrata zdolności motorycznych i językowych (począwszy od utraty umiejętności posługiwania się mową po trudności w prostym trzymaniu głowy).

Pocieszający jest fakt, że demencja dotyka jedynie 5–6% wszystkich starszych osób, a jej zaawansowane stadia pojawiają się najczęściej w okresie późnej starości. Objawy otępienia różnią się u poszczególnych pacjentów, dlatego część z nich jest w stanie samodzielnie funkcjonować.

Seniorzy zaszeregowani do wyższych stadiów (szczególnie 6 i 7) potrzebują codziennej opieki innych osób.

Na podstawie: Encyklopedia seniora. Profilaktyka, leczenie, aktywność, prawo>>>

Psychiczna równowaga

Gdy jesteśmy zrównoważeni emocjonalnie, czyli potrafimy dobrze rozpoznać, nazwać swoje emocje i umiemy je konstruktywnie rozładować, wtedy nie wybuchamy niekontrolowaną złością, nie jesteśmy agresywni, nie wdajemy się w niepotrzebne konflikty sprowokowani przez inną osobę.

Psychiczna równowaga to stabilność emocjonalna i samokontrola, to świadomość swoich uczuć i umiejętność radzenia sobie z trudnymi emocjami.

 To naturalne, że towarzyszą nam różne uczucia – i te pozytywne, i te negatywne. Nikt nie potrafi tak nas wyprowadzić z równowagi, jak bliskie nam osoby. Im bardziej nam na kimś zależy, im jest nam bliższy i ważniejszy dla nas, tym większy ma on / ona wpływ na nasze samopoczucie psychiczne. Kąśliwa uwaga pani w sklepie, kiepski humor koleżanki w pracy nie popsują nam nastroju tak bardzo, jak uszczypliwość własnej matki czy rozdrażnienie męża. Tak samo nasz nastrój, nasze samopoczucie i emocje wpływają na naszą rodzinę. Na humor najbliższych nie zawsze mamy wpływ, dużo większy – na własne samopoczucie. Dlatego dbanie o dobry stan psychiczny, rozpoznawanie swoich emocji, a przede wszystkim umiejętność radzenia sobie w sytuacjach stresowych, to ważne zadanie dla wszystkich, którzy chcą świadomie i dojrzale dbać o relacje z najbliższymi osobami.

 Emocje są zaraźliwe. Zaobserwuj, jaki wpływ na rodzinę ma twoje przygnębienie? Jak reagują najbliżsi, gdy jesteś smutna / smutny? Zauważ, jak działa na nich twoja złość?

 Oczywiście, masz pełne prawo do emocji – nie chodzi o to, aby je tłumić, wypierać, chować w sobie. Jeśli czujesz się źle, masz zły nastrój, zadaj sobie pytania:

– „Co czuję? Jakie to odczucia, emocje?”,

– „Jak mogę konstruktywnie, czyli w sposób nikogo nieraniący, nikomu niesprawiający przykrości, rozładować to uczucie, to napięcie?”.

Może warto spokojnie porozmawiać z najbliższymi o trapiącym cię problemie? Może czas rozwiązać jakąś trudną sprawę? Albo warto zatroszczyć się o siebie, odpocząć, sprawić sobie przyjemność? Może czas wyznaczyć granice, powiedzieć: „To jest dla mnie trudne, to mnie rani, porozmawiajmy spokojnie, jak to zmienić”.

Niestety, bardzo często rozładowujemy stres na najbliższych. Stają się oni naszym „emocjonalnym workiem treningowym”. Dlatego panowanie nad swoimi emocjami, samokontrola to warunek konieczny w budowaniu rodzinnych więzi, w których nie ma miejsca na zachowania agresywne.

Pomocne ćwiczenie:

Przeanalizuj swoje emocje i ich wpływ na twoje rodzinne relacje.

Zastanów się, jaki często masz nastrój, jakim emocjom ulegasz i czy – lub na ile – mają one związek z twoimi relacjami z bliskimi osobami?

Zastanów się, jakie sytuacje i problemy powodują, że tak się czujesz?

Zastanów się, jakie emocje mają wpływ na twoje rodzinne relacje? Pomyśl, które z nich mają wpływ negatywny i w jakich sytuacjach, a które pozytywny? Zastanów się, jak możesz poradzić sobie z uczuciami, które mają negatywny wpływ na ciebie i twoich bliskich?

  1. Emocje, które często odczuwam, i to, co może je powodować:

  1. Moje nastroje (emocje), które mają negatywny wpływ na relacje z najbliższymi osobami:

  1. Moje konstruktywne sposoby radzenia sobie z nastrojami (emocjami), które mają negatywny wpływ na relacje z najbliższymi osobami:

  1. Moje nastroje (emocje), które mają pozytywny wpływ na relacje z najbliższymi osobami:

Na podstawie: 

Nas troje czyli rodzinne nastroje Maria Rotkiel 

Matki, które nie potrafią kochać

Co czyni dobrą matkę 

Od dobrej matki nie oczekuje się ani perfekcji, ani poświęcenia do granic męczeństwa. Ma ona, jak wszyscy, własny emocjonalny bagaż, własne blizny i potrzeby. Może łączyć macierzyństwo z ambicjami zawodowymi i z pewnością zdarzają się okresy, kiedy nie jest do dyspozycji swego dziecka. Może „wyjść z siebie” i powiedzieć czy zrobić coś, czego później będzie żałować. Jeśli jednak jej dominująca postawa wzmacnia w córce przekonanie o własnej wartości, szacunek do samej siebie i poczucie bezpieczeństwa, taka matka prawidłowo wywiązuje się ze swojej roli, niezależnie od tego, czy uznamy ją za wspaniałą, czy tylko za wystarczająco dobrą. Taka matka okazuje dziecku prawdziwą miłość w sposób namacalny i niepodważalny.  Niestety, nie tego doświadczyła Heather i wiele innych moich pacjentek. Im odżywczą matczyną miłość i uwagę dawkowano od najmłodszych lat skąpym kroplomierzem. Pozory uczuć okazywanych zwykle przy świadkach za zamkniętymi drzwiami nieuchronnie ustępowały miejsca rzeczywistości rzadko obserwowanej przez postronnych: psychicznemu niszczeniu, rywalizacji, zimnemu ignorowaniu, bagatelizowaniu osiągnięć, niedostatkom opieki i ochrony albo nawet bezpośredniej przemocy. Czy te matki kochały swoje córki? Nie. Miłość naznacza ogólne zachowanie, a córki w rodzaju Heather były najzwyczajniej pozbawione jej życiodajnego ciepła.

Wysoka cena za brak matczynej miłości 

Efekty takiego wychowywania są bolesne i traumatyczne. Dziewczęta definiują swoją kiełkującą kobiecość przez identyfikację i więź z matkami; gdy jednak ów zasadniczy proces ulega zakłóceniu – w następstwie przemocy, krytyki, despotyzmu, depresji, zaniedbań czy odrzucenia ze strony matek – pozostaje im samotnie walczyć o solidną tożsamość i własne miejsce w świecie, zazwyczaj po omacku, metodą chaotycznych prób i nie zawsze naprawialnych błędów.   Kobiety wyrastające z dziewcząt pozostawionych samym sobie w krytycznym okresie dojrzewania rzadko przyjmują do wiadomości, że miały matki niekochające czy w skrajnych przypadkach wręcz wrogie. Jest to odkrycie tak nieznośne dla dziecka związanego z matką silną biologiczną więzią, że sama myśl o tej ewentualności wywołuje ostry zespół lękowy. Znacznie bezpieczniej jest uznać, że „jeśli coś jest źle między nami, to przeze mnie”. Mała dziewczynka nadaje sens złemu traktowaniu przez matkę, szukając w sobie wyimaginowanych win, oskarżając się o wszystko i coraz głębiej pogrążając w przeświadczeniu, że jako istota z gruntu zła i nieudana po prostu nie zasługuje na matczyną miłość. Te destrukcyjne uczucia towarzyszą jej później latami, niezależnie od tego, co obiektywnie osiągnęła ani jak bardzo jest kochana przez innych, włącznie z własnymi dziećmi.  Mała dziewczynka krytykowana, ignorowana, dręczona lub tłamszona przez niekochającą matkę wyrasta na kobietę, która w głębi duszy nigdy nie czuje się wystarczająco dobra, wystarczająco godna miłości, wystarczająco inteligentna, ładna czy akceptowalna, by zasłużyć na sukces i szczęście. „Bo gdybyś naprawdę była warta szacunku i czułości – podpowiada jej wewnętrzny głos – dostałabyś je przecież od matki”.   Jeśli to ty byłaś tą małą dziewczynką, córką kobiety niezdolnej obdarzyć cię miłością, której tak łaknęłaś, istnieje duże prawdopodobieństwo, że podobnie jak Heather wędrujesz przez życie z głębokimi ubytkami w pewności siebie, z poczuciem pustki i smutkiem. Nigdy nie czułaś się naprawdę dobrze we własnej skórze. Być może nie dowierzasz własnej zdolności do kochania. I nie będziesz w pełni cieszyć się życiem, dopóki nie wyleczysz do końca głębokiej rany zadanej ci ongiś przez matkę.

Nie można nazwać tego miłością

 Aby ułatwić ci obiektywne spojrzenie na matkowanie, jakiego doświadczyłaś w dzieciństwie, przygotowałam poniższe zestawy pytań. W pierwszej kolejności zajmijmy się sytuacją na dzisiaj – stąd czas teraźniejszy.  

Czy twoja matka regularnie: 

poniża cię lub krytykuje?

robi z ciebie kozła ofiarnego? przypisuje sobie zasługi, gdy wszystko idzie dobrze, a gdy nie – zrzuca odpowiedzialność na ciebie?

 traktuje cię tak, jakbyś nie była zdolna do podejmowania samodzielnych decyzji?

jest urocza przy innych ludziach, ale gdy tylko zostajecie same, okazuje ci chłód i niechęć?

stara się przyćmić cię sobą?

flirtuje z ważnymi dla ciebie mężczyznami?

próbuje żyć twoim życiem, przelewając na ciebie własne niespełnione ambicje?

 narzuca ci się telefonami, listami, wizytami tak bardzo, że czujesz się przez nią zawłaszczana?

mówi ci lub daje do zrozumienia, że jesteś przyczyną jej depresji, niepowodzeń, braku satysfakcji z życia?

mówi ci lub daje do zrozumienia, że nie poradzi sobie bez ciebie (i liczy wyłącznie na twoją pomoc)?

używa pieniędzy lub obietnic gratyfikacji finansowej, żeby tobą manipulować?

grozi, że uprzykrzy ci życie, jeśli nie będziesz robić tego, co chce?

 ignoruje lub lekceważy twoje odczucia i pragnienia? 

Odpowiedzi twierdzące wskazują, że twoja matka przekracza – lub już przekroczyła – granicę, która dzieli matki kochające od niekochających. Zachowania jak wyżej przypuszczalnie nie są niczym nowym dla ciebie, podejrzewam wręcz, że spotykałaś się z nimi przez większość życia. Aby się o tym przekonać, wystarczy sformułować te same pytania w czasie przeszłym i przypomnieć sobie, co się działo, gdy byłaś młodsza. 

 Następna lista pytań ma na celu uświadomić ci, jak dalece naznaczyła cię relacja z matką. Tym razem są to więc pytania o ciebie.  

A zatem, czy:

 zastanawiasz się, czy matka cię kocha – i dopuszczasz do siebie żenującą myśl, że chyba nie?

czujesz się odpowiedzialna za pomyślność wszystkich z wyjątkiem siebie samej?

uważasz, że potrzeby, chęci i oczekiwania twojej matki są ważniejsze od twoich własnych?

uważasz miłość za coś, na co musisz sobie zasłużyć? uważasz, że cokolwiek zrobisz dla matki, to i tak nie będzie dosyć?

uważasz, że musisz chronić ją za wszelką cenę, nawet przed wiedzą, że sprawia ci ból?

masz poczucie winy i uważasz się za kogoś złego, jeśli nie spełniasz życzeń innych ludzi, na czele z twoją matką?

 ukrywasz przed nią swoje uczucia i pewne fakty z własnego życia, wiedząc, że może wykorzystać je przeciwko tobie?

ciągle potrzebujesz cudzej aprobaty?

czujesz się zastraszona, winna, nic nieznacząca, niezależnie od wszelkich swoich osiągnięć?

zastanawiasz się, na czym polega twój defekt, który nie pozwala ci znaleźć kochającego partnera?

wzbraniasz się przed myślą o dzieciach (jeśli chcesz je mieć) z obawy, że okazałyby się równie „nieudane” jak ty (w twoim mniemaniu).

Wszystkie te uczucia i przekonania są bezpośrednim następstwem „matczynej rany” i jak ona mają korzenie w dzieciństwie. Nawet jeśli odpowiedziałaś „tak” na każde z powyższych pytań, uwierz mi, proszę, że nie jesteś ani potępiona na wieki, ani nieodwracalnie „uszkodzona”. Jest wiele zmian, których wdrożenie od zaraz może znacząco poprawić ci życie, twój wizerunek we własnych oczach i relacje z innymi ludźmi.   Kobiety, które spotkasz w tej książce, mają z tobą wiele wspólnego. Na kolejnych stronach poznasz ich dzieje, zobaczysz, jak dzielnie zmierzyły się z przeszłością i jak dzięki nowemu spojrzeniu na swoje matki i siebie same radykalnie odmieniły swój los na lepsze. Zabiorę cię w taką samą uzdrawiającą podróż, jaką odbywam na sesjach z moimi pacjentkami, i wyposażę w odpowiednie narzędzia, abyś mogła definitywnie pozbyć się ran po dorastaniu w cieniu niekochającej matki.

Zobacz całość: 

Matki, które nie potrafią kochać Susan Forward 

Kary jak metoda niewychowawcza

Kary to metoda niewychowawcza, ponieważ zawsze będą mniej skuteczne od nagród. Wiem, że wielu osobom ciężko w uwierzyć. Niektórzy nie chcą przyjąć tej prostej prawdy do wiadomości i świadomości, ponieważ karanie jest prostsze. Nie trzeba się tak wysilać, zawsze jest pod ręką jakiś pasek, albo popularne odebranie jakiegoś przywileju.

Podstawową metodą wychowawczą powinny być nagrody. A jeśli chcemy zareagować na jakieś przewinienie, to stosujmy konsekwencje popełnionych przez dziecko czynów.

  1. Przyznanie się do błędu, winy, popełnionego czynu.
  2. Poniesienie jego konsekwencji.

na przykład w postaci przeproszenia skrzywdzonej osoby czy osób i naprawienie szkód, które się swoim postępowaniem wyrządziło.

Coraz mniej popularne słowo zadośćuczynienie będzie opisywać to, co trzeba zrobić. Oznacz ono moralne lub materialne odszkodowanie za wyrządzoną krzywdę.

Nawet osoby dorosłe mają często problem z tym, żeby przepraszać i naprawić wyrządzoną krzywdę. Trudno jest uznać swoją winę, a do tego jeszcze przed innymi, publicznie. Dużą rolę odgrywa tu poczucie wstydu. Przy okazji można się zastanawiać, czego wstydzą się współcześnie ludzie. Na przykład paradowania w stanie nietrzeźwości nie, ale przeproszenia za zwymiotowanie na środku ulicy już tak…

Jak więc mają dorośli nauczyć dzieci ponoszenia konsekwencji, skoro sami nie mają zamiaru tego robić w swoim życiu?

Nagrody zawsze będą lepszą metodą wychowawczą od kar. A jeśli już masz ochotę ukarać swoje dziecko, pomyśl chwilę i zastosuje konsekwencje. Dobrym pomysłem, w zależności od wieku dziecka i jego poziomu rozwoju, będzie ustanowienie tych konsekwencji wspólnie z nim. To będzie przy okazji również uczenie dobrego życia, moralności, szacunku do innych, bo przecież o to chodzi, żeby konsekwencje czegoś uczyły. A przy okazji oczywiście będą odstraszać od popełnienia kolejnych zabronionych czynów.

Pobierz 3 darmowe raporty na temat wychowania:

Imię:
Adres email: