Depresja a wiara

depresja

Autor: M.M.

Padają takie pytania: jak możesz chcieć się zabić, skoro wierzysz w Boga?

Argumentem są nadzieja na lepszą przyszłość, świętość życia, potępienie samobójcy. A wszystko to jest proste, ale dla mówiących o tym, ale już nie dla mnie.

Można wierzyć, mocno, żarliwie i jednocześnie mieć depresję i chcieć umrzeć. To proste: depresja może być mocniejsza od wiary. Nie od Boga, tylko od mojej wiary. I czasami wydaje mi się, a czasami jestem tego pewien, że gdyby nie Bóg, to już bym nie żył. I nie chodzi tylko o strach przed potępieniem mnie jako samobójcy. Przecież tego nie wiemy, prawda? Nie wiem czy Bóg faktycznie potępi każdego samobójcę, który uśmierca się pod wpływem cierpienia, którego nie może dłużej znieść. Bóg jest miłosierny, więc sądzę, że dla również dla samobójców.

A nadzieja? Ona chyba również gdzieś jest, czasami nie jestem w stanie jej odnaleźć, ale czasami okazuje się, że jeszcze mam nadzieję na jakieś zmiany, na wyzwolenie z choroby. Mogę nie mieć nadziei na nic przez wiele miesięcy, a jednak przychodzi taki dzień, że się pojawia i sprawia, że mam siłę na kolejną godzinę, dzień, tydzień.

Argument wiary jest więc dla mnie ważny. Może nawet jednym z najważniejszych, żeby jeszcze żyć. Nie oznacza jednak, że jest to łatwe, proste, co wydaje się każdemu, kto się na niego w rozmowach ze mną powołuje. 

Trener, coach, konsultant, mediator, pedagog, autor książek, kursów i szkoleń Przemysław Pufal

Modele DDA

Najczęstsze modele DDA:

1.  Pracoholicy – ciągle zajęci, rzadko zadowoleni z osiągnięć, zaprzeczają uczuciom, związki schodzą na dalszy plan.

2.  Defensywni – boją się bliskości, starają się nie ujawniać niczego o sobie, na poziomie emocji niezdolni do otwartości, tęsknią za związkami, chronicznie zagniewani.

3.  Przytłoczeni uczuciami – miotani emocjonalnymi burzami, próbują zmuszać innych do właściwego zachowania, często nie potrafią efektywnie pracować.

4.  Uzależnieni – od alkoholu i/lub innych używek.

5.  W depresji – chroniczne poczucie wewnętrznej pustki, tracą poczucie celu, apatyczni, z niską samooceną, bywają autodestrukcyjni.

2609813b813d21f017127b1de64c5691 Dowiedz się więcej >>> NOWE ŻYCIE DDA <<<

6.  Zaburzone poczucie tożsamości – niezdolnie do oddzielenia się od rodziny, zawsze przejmują się ocenami innych.

7.  Tożsamość ofiary – stałe poczucie bycia atakowanym, nierozumianym, ignorowanym i zdradzonym, wszystko to usprawiedliwia w jego oczach gniew i roszczeniowe nastawienie.

8.  Tożsamość męczennika – cierpią w milczeniu, nie potrafią zadbać o siebie, stale usprawiedliwiają błędy innych, angażują się w bolesne sytuacje, aby ratować innych.

9.  Szlachetni – pomocni i współczujący, aż do upadku.

10.             Nieustannie poszukujący odpowiedzi – zasad i wskazówek, które pomogą im osiągnąć szczęście, sukces, niechętnie ufają swoim instynktom, jedyną właściwą drogą są ich przekonania.

Modele DDA według Timmen L. Cermaka.

Trener, coach, konsultant, mediator, pedagog, autor książek, kursów i szkoleń Przemysław Pufal

Skarżenie się na współmałżonka

Jeżeli małżeństwo jest szkołą życia, to uczniem w tej szkole jest najczęściej mąż.

Józef Bułatowicz

Cytat ten można odwrócić i powiedzieć, że to kobiety są tymi uczennicami najczęściej. Wszystko zależy od tego, kto to wypowiada.

Zemanta Related Posts Thumbnail

<<<ZOBACZ MOJE SZKOLENIE 

Wielu z nas ma w sobie taki pęd, czasami bezmyślny, czasami robimy to świadomie, aby skarżyć się na tak zwanego współmałżonka (niezależnie od jego płci). Skarżą się na żonę czy męża każdemu, kto tylko chce słuchać. Są w stanie opowiedzieć wiele, również sprawy, których nie powinni ujawniać, żeby tylko udowodnić, jak to mają ciężko w życiu, bo ona czy on to taki owaki, głupi, nieporadny, rozrzutna, ogląda się za każdą kobietą itd., itp.

Słuchający ma prawo czuć się zażenowany, słuchając takiego skarżenia się, bo tak naprawdę to co go to obchodzi? A niektórych jednak obchodzi! A później wydaje im się, że mogą się wtrącać w związek, „no bo skoro ona czy on się skarżył, to chyba chciał pomocy, prawda?” Myśli sobie jedna teściowa z drugą i mają alibi na swoje wtrącanie się w małżeństwo córki czy syna. No cóż.

Rozumiem sytuację, gdy ktoś faktycznie ma jakiś problem w związku i szuka pomocy, porady, może tylko chce, żeby ktoś wysłuchał i pocieszył. Nie rozumiem skarżenia się dla samego narzekania. Tym bardziej, że gdy wsłuchać się w te skargi, to najczęściej jest tak, że są to jakieś drobne sprawy, czasami nawet nie zasługujące na rozprawianie o nich z kimś z rodziny czy znajomymi.

Masz problem? Porozmawiaj o nim najpierw z żoną, mężem. Wiele osób nie robi tego, tylko od razu biegnie do sąsiadki czy kumpla. Jest więc to rzeczywisty problem do rozwiązania czy chęć popaplania sobie albo dopieczenia współmałżonkowi?

Nie zapominajmy również o osobie, której rzecz dotyczy. Wszelkie przykre słowa, które o niej wypowiemy, prędzej czy później dotrą do niej. A jeśli nigdy wcześniej nie usłyszała tego z Twoich ust, najzwyczajniej w świecie ma prawo być rozczarowana Twoim postępowaniem. To może stworzyć barierę między Wami i zniszczyć zaufanie. A ono, jak wiadomo, jest jedną z podstaw każdego związku.

I żeby było jasne. Nie jestem zwolennikiem trzymania wszystkiego, co wydarza się w małżeństwie, w tajemnicy. Namawiam jednak do tego, aby najpierw o problemach, prawdziwych, nie wydumanych, rozmawiać z żoną czy mężem, spróbować je wspólnie rozwiązać, a dopiero w razie gdyby się to nie udało, zwrócić się do kogoś, kto może pomóc, a nie do kogokolwiek, bo akurat był pod ręką.

Dbajcie o swoje związki!

 

Trener, coach, konsultant, mediator, pedagog, autor książek, kursów i szkoleń Przemysław Pufal