Jednym z podstawowych, najczęściej spotykanych problemów w związkach są próby dostosowywania na siłę zarówno nas do partnerów, jak i partnerów do nas. Trudno stwierdzić, co jest groźniejsze, czy próby wymuszenia na kimś, aby był taki, jakim go sobie wyobrażamy, czy zmuszanie siebie, żeby koniecznie sprostać czyimś oczekiwaniom.

Z jednej strony mamy więc próby wymuszenia na kimś takich zachowań, poglądów, nawyków, a nawet myśli, które będą zgodne z tym, czego my sobie życzymy. A z drugiej próby podporządkowania się komuś, udawania kogoś innego, niż jesteśmy po to, żeby utrzymać tę drugą osobę w związku, nie rozczarować jej, nie zrazić do siebie.

I oczywiście te dwie postawy wcale nie muszą zachodzić równocześnie w jednym związku! Kiedy tak się dzieje, to przez jakiś czas można utrzymać pozorną jedność, zgodność i sklejać związek uległością. Może to oczywiście trwać całymi latami. Problem jednak w tym, że ktoś wymaga, a inny się podporządkowuje. Relacje oparte na takich zasadach obowiązują w służbach mundurowych, tam się sprawdzają. W małżeństwie będą się w związku z tym kumulować problemy, rozczarowania, pretensje, co w rezultacie może doprowadzić do wybuchu emocji i rozpadu związku.

I żebyśmy się dobrze zrozumieli: co innego pójście na kompromis czy zrezygnowanie z części własnego „ja” z miłości, a co innego codzienne wymagania od innych, żeby byli według naszego widzimisię i co innego codzienne rezygnowanie z bycia podmiotem w związku po to, aby zadowolić/nie rozgniewać/mieś święty spokój/nie stracić partnerki czy partnera.

Strona, która na siłę chce drugą dostosować do własnych wyobrażeń z czasem przyzwyczaja się do rozkazywania, żądań, braku sprzeciwu, braku własnego zdania żony lub męża. Strona, która się podporządkowuje przyzwyczaja się, że rządzi nią żona lub mąż, że nie musi mieć własnego zdania, ba!, że nie musi myśleć, podejmować decyzji, być kreatywnym w związku, bo wystarczy, że słucha i nie buntuje się. Dostosowują się na siłę do wymagań żony czy męża i tak sobie żyją. Swojego niezadowolenia, złych emocji czy frustracji nie muszą nawet kojarzyć z życiem wbrew sobie.

Niektórzy jednak nie są w stanie wytrzymać takiego traktowania. Nie chcą, nie mogą, nie umieją tylko spełniać oczekiwań osoby, z którą żyją i albo próbują to zmienić, albo odchodzą. Mnóstwo osób jest zdziwionych, gdy żona czy mąż oznajmiają im, że mają dość życia w niedemokratycznym związku, bez swoich praw i możliwości bycia sobą. Dlatego nie należy tak żyć od samego początku związku. Ukrywanie siebie po to, aby związek trwał nie jest w porządku ani wobec samego siebie, ani wobec drugiej strony. Trzeba dać szansę osobie próbującej nas do siebie dostosować, do zmiany swojego postępowania. Można w ten sposób uratować związek, albo dać szansę na mądrzejsze postępowanie w kolejnym.

Oczywiście istnieje mnóstwo małżeństw i związków, w których żyją sobie ludzie lubiący podporządkowywać sobie innych i tych podporządkowujących się z wygody, z braku refleksji, z przekonania, że tak po prostu jest. Problem w tym, że psujący się od środka związek albo rozpadnie się, a można przecież go ratować, albo będzie gnił przez lata i unieszczęśliwiał wszystkich w niego uwikłanych.

©Przemysław Pufal

ZOBACZ: Jak znaleźć miłość na całe życie - Poradnik dla samotnych serc

 

Trener, coach, konsultant, mediator, pedagog, autor książek, kursów i szkoleń Przemysław Pufal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge