W pogoni za ideałem

Ideał człowieka, z którym chcesz spędzić życie? Każdy ma inny, ale pewnie da się wymienić parę cech, które są pożądane przez większość ludzi: ładna/przystojny, mądra/mądry, kochająca/kochający, czuła/czuły, kobieca/męski. Dopisz do tej listy swoje wymagania i spójrz na nią tak, jak gdyby była to lista kogoś innego. Co powiedziałabyś takiej osobie?

Ja powiedziałbym, że ideały nie istnieją. Oczywiście, ktoś może spotkać osobę z większością cech, które by sobie życzył dla swojej partnerki czy partnera, ale ideału nie spotka. Nie ma, jeszcze!, takiej agencji matrymonialnej, która dostarcza przyszłą żonę czy przyszłego męża skrojonego według listy życzeń. Ludzie to tylko ludzie, mają mnóstwo zalet i dużo wad i nikt nie jest idealny dla Ciebie. Nikt, bez rezygnacji z części swojej tożsamości, nie będzie w stanie zrealizować Twoich marzeń o idealnym mężu czy idealnej żonie.

Być może jesteś wśród tych ludzi, którzy gonią za ułudą. Są przekonani, że udany związek stworzą tylko i wyłącznie z idealnym partnerem. W ten sposób można spędzić całe życie w samotności, przerywanej krótkimi związkami, z których każdy jest rozczarowujący. No bo przecież to jeszcze nie ten, nie ta, nie te cechy, nie ten wygląd, nie ten charakter. I tak w kółko, z coraz większym poczuciem klęski życiowej.

A niektórzy, z powodu paniki wynikającej z upływającego czasu, nacisków rodziny, poczucia wstydu albo strachu przed samotnością, zwiążą się z zupełnie przypadkową osobą. I kolejne rozczarowania pewne jak w banku!

Powtarzam: błędem jest myślenie, że udany związek stworzy się tylko i wyłącznie z idealnym partnerem! Takowi nie istnieją. Niektórzy, wiedząc jakie masz oczekiwania, będą grać, oszukiwać albo postępować wbrew sobie, żeby tylko spełnić czyjeś oczekiwania. Ale przecież nie o to chodzi!

Kogo więc szukać, jak nie ideału? Z kim się związać na całe życie? Kto będzie dla Ciebie najlepszy? Nie wie, nie znam Cię, nie jestem w stanie na to pytanie odpowiedzieć.

Mogę jednak zadać Ci pytania, które może zburzą Twój kokon i otworzą Cię na to, co przynosi życie.

  • Czy szybko porzucałeś kolejne kobiety, bo nie spełniały Twoich wyidealizowanych oczekiwań?
  • Czy byłaś otwarta na ludzi, którzy przejawiali Tobą zainteresowanie, choć nie spełniali Twoich kryteriów idealnego partnera?
  • Czy poddajesz się, gdy pojawiają się pierwsze, nawet małe, problemy w związku?
  • Czy będąc w związku nie skupiasz się na jego jakości, tylko rozglądasz się za kolejną kandydatką na Panią Idealną?
  • Co zrobiłaś w dotychczasowych związkach, żeby były udane?
  • A czy Ty jesteś ideałem?

©Przemysław Pufal

Sens życia? Dziękuję, nie dla mnie

Sens życia, pytania o sprawy fundamentalne, cel swojego istnienia to dla coraz większej liczb Polaków sprawy nieważne. Zastanawia się nad tym coraz mniej ludzi, ich liczba sukcesywnie spada, a życie wcale nie jest prostsze.

Tak, życie wcale nie jest prostsze, chociaż przez dostępność różnego rodzaju porad, poradników, łatwy dostęp do samozwańczych przewodników życia, liderów i sekciarzy wydaje się nam, że zapanowaliśmy nad własnym życiem i wiemy dokąd zmierzamy.

Niestety jest to złudne poczucie, bowiem większość ludzi nie ma zielonego pojęcia jaki jest cel ich istnienia w tym miejscu i czasie. Większość żyje z dnia na dzień, od jednego małego celu do kolejnego małego celu, od jednej przyjemności do drugiej. Tyle, że są to drobiazgi, które nie dadzą nikomu odpowiedzi na podstawowe pytania: skąd przybyłem? kim jestem? dokąd zmierzam? Zagłuszamy je szybkim życiem, tym, co trzeba zrobić dzisiaj, a drobne przyjemności mylimy z sensem życia.

Te osoby, które w ogóle myślą o sensie życia, upatrują go głównie w rodzinie, zdrowiu i dzieciach. Coraz rzadziej wiążemy go z wartościami egzystencjalnymi i zasadami etycznymi. A brak namysłu nad życiem tłumaczymy brakiem czasu.
Wydaje się mi się jednak, że dajemy się pochłonąć życiu takiemu, jakie jest obok i nawet nie próbujemy zweryfikować czy różne propozycje są dla nas dobre. Po prostu z nich korzystamy i pozostajemy z pytaniami bez odpowiedzi, z obniżonym samopoczuciem i depresją.

Wielu z nas nie ma nawet jakiegoś dużego celu w życiu, chodzi tylko o to, żeby przeżyć życie i nawet nie zastanawiać się jak i po co. Brak namysłu nad sensem życia to kolejny zwiastun tego, co się stanie z naszą cywilizacją: przeminiemy zanim się zorientujemy co się dzieje. Być może taka jest kolej rzeczy. Jednak pojedynczych egzystencji, każdego z osobna, bezrefleksyjnie żyjącego z dnia na dzień przecież szkoda…

©Przemysław Pufal

 

Parental trolling

Parental trolling lub parent trolling to zjawisko, które doczekało się w Polsce pierwszego wyroku sądowego. Polega na umieszczaniu w internecie, szczególnie w mediach społecznościowych ośmieszających lub kompromitujących zdjęć i filmików własnych dzieci.

Rodzice wrzucają na social media zdjęcia i filmy, które, delikatnie mówiąc, nie tylko ośmieszają dzieci, ale również dużo mówią o autorach tych zdjęć. To, co rodzicowi wydaje się bardzo zabawne, jest naruszeniem godności dziecka. Dziecko nie ma możliwości obronić się przed własnym rodzicem, który udostępnia zdjęcie dziecka na przykład z papierosem, alkoholem czy nago. Co więcej, dzieci rosną, a ponieważ w sieci nic nie ginie, to dochodzi do sytuacji, że zdjęcia umieszczone lata temu są odkrywane przez rówieśników. Zdjęcia są z powrotem udostępniane, a dzieci wyśmiewane i trollowane, co ma negatywny wpływ na ich zdrowie psychiczne i relacje z innymi.

Rodzicom wydaje się, że zdjęcie dziecka, które zamieścili na przykład na Facebooku, mające dużo lajków i komentarzy, jest zabawne. Problem w tym, że ludzie nie odróżniają tego, co jest zabawne, od wyśmiewania. Część komentarzy jest po prostu pisana tylko po to, aby namówić takiego rodzica na kolejne zdjęcia, a innych podjudzać do uderzających w dziecko komentarzy.

Przebieranie własnych dzieci za dorosłych, dodawanie im różnych gadżetów, pokazywanie w kompromitujących sytuacjach to niestety rozrywka wielu rodziców. Najwyższy czas, aby uświadomili sobie, że wyrządzają w ten sposób krzywdę swoim dzieciom. Parental trolling wpływa negatywnie na rozwój dziecka, poczucie własnej wartości, relacje.

Może wystarczy zadać sobie pytanie, czy jeśli dziecko nie byłoby dzieckiem, a dorosłym, to czy zgodziłoby się na zamieszczenie takiego zdjęcia w internecie? Czy umieściłbym tego typu zdjęcie ze sobą w roli głównej? A gdy widzimy takie zdjęcie, to może napisać do rodzica, że jest głupie i krzywdzące? Może zgłosić je administratorom? Czy muszę lajkować i szerować takie materiały?

Nic nie zastąpi zwykłego myślenia i przewidywania konsekwencji przez samych rodziców. To oni powinni zastanowić się przed wrzuceniem zdjęcia czy filmu do sieci. Chwilowa i wątpliwa sława nie jest więcej warta od zdrowia psychicznego czy nawet dobrego samopoczucia własnych dzieci.

©Przemysław Pufal