ipzoWszyscy wiedzą, że nie można porównywać, pamiętają, że porównywanie nie ma sensu. Problem w tym, że każdego dnia większość z nas robi to albo nieświadomie, z przyzwyczajenia, albo zupełnie świadomie.

Nie tylko jednak porównujemy przecież innych, ale również siebie. A to jeśli chodzi o wygląd, a to możliwości intelektualne, a  to warunki finansowe.

Przyjmując tezę, że każde nasze zachowanie ma jakiś cel, nawet jeśli dla nas ukryty, to trzeba się zastanowić po co porównujemy innych i siebie z innymi.

W obu przypadkach odpowiedzi właściwie nasuwają się same. Porównywanie innych ze sobą ma na celu dopiec komuś, wykazać, że jest gorszy, że są lepsi od niego, itp. itd. Poprawa naszego samopoczucia dzięki takim działaniom jest związana z obniżeniem poczucia wartości osoby, którą porównujemy z innymi. Czyimś kosztem na chwilę poprawiamy sobie humor, potocznie mówiąc „wyżywamy się” na kimś po to, aby mieć z tego satysfakcję. Pamiętać jednak trzeba, że przy okazji rujnujemy nasze relacje z tą osobą, a i sami stawiamy się w złym świetle: złośliwych, zazdrosnych, mściwych.

A co nam daje porównywanie się z innymi? Oczywiście istnieją osoby, które żyją zadręczają się w ten sposób.  Może być to niebezpieczny proceder, jeśli związany jest na przykład składową depresji. Inni robią to, aby usłyszeć od swojego otoczenia, że jest wręcz przeciwnie: nie są gorsi od innych, nie mają się co porównywać, bo nie jest tak źle, jak sami o sobie myślą. Jeśli w ten sposób próbują wymuszać opinie na swój temat, to znaczy, że z ich relacjami jest jakiś problem. Jest również część osób, które porównuje się z innymi, aby się usprawiedliwiać: nie mogą mieć/zdobyć/osiągnąć tego co tamci, bo jestem głupszy/niższy/chudszy/ze wsi/, miałem pecha/złych rodziców/szefa, nie dostałem tego, co tamci. Tu można wstawić różne wyrażenia, dzięki którym można się w nieskończoność usprawiedliwiać poprzez porównywanie.

Ale porównywanie jest nie tylko dostawcą chwilowej satysfakcji i narzędziem samousprawiedliwienia. Łatwo można bowiem dowieść, że jednocześnie jest bez sensu. W samych porównaniach jest wewnętrzna sprzeczność.

Silne jest dążenie do podkreślania swojej indywidualności, odrębności z jednej strony, a z drugiej twierdzenie, że koniecznie trzeba siebie i innych porównywać wykluczają się. Bo skoro każdy jest inny, i podkreślamy to w porównaniach, to nie możemy być tacy, jak inni, co, jak się wydaje, jest również celem porównywania się: zobacz, jaki on/ona jest, bądź jak on/ona.

Jest jakieś lekarstwo? Oczywiście: nie stosujmy porównań, ani w stosunku do siebie, ani do innych. Po prostu.

 

ZOBACZ: Jak znaleźć miłość na całe życie - Poradnik dla samotnych serc

 

Trener, coach, konsultant, mediator, pedagog, autor książek, kursów i szkoleń Przemysław Pufal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge