Jak rozmawiać z dzieckiem: Czym się różni chłopczyk od dziewczynki? Co to znaczy, że jestem dziewczynką/chłopcem?

Spróbuj mnie zrozumieć - Izabela Pufal - okładka     Cały świat przyrodniczy, czyli rośliny, zwierzęta i my, ludzie, jest tak zorganizowany, że są dwie płcie: żeńska (dziewczynki i kobiety) oraz męska (chłopcy i mężczyźni). Ciekawe, czy wiesz, jak się nazywa pani sarna (łania) i pan sarna (jeleń). Natura bardzo dobrze to zaplanowała. Dzięki temu jest ciekawie, możemy się wzajemnie poznawać, każdy ma mamę i tatę, może też mieć rodzeństwo – braci i siostry.

     Kobiety i mężczyźni różnią się od siebie przede wszystkim budową tych części ciała, które są związane z przychodzeniem na świat dzieci. Mężczyźni mają …[3], który inaczej nazywa się penis i jest na zewnątrz brzuszka. Kobiety mają otwór w dole brzuszka, zwany pochwą, i macicę, która jest w środku. I tak jest bardzo dobrze, bo macica to „domek dla dzidziusia”, a dziecko na początku jest bardzo malutkie i delikatne, dlatego musi mieszkać w brzuszku mamy. Mamie i maleństwu jest wtedy wygodnie i oboje czują się bezpiecznie. Kiedy maluszek jest już wystarczająco duży, rodzi się, czyli wychodzi z brzuszka mamy. Poza tym dziewczynkom, gdy dorastają i stają się kobietami, powiększają się piersi, żeby – kiedy zostaną mamami – mogły karmić dzidziusia swoim mlekiem, które on lubi najbardziej.

To, że ktoś jest dziewczynką, oznacza, że kiedy będzie duży, może urodzić dziecko i zostać mamą. Gdy ktoś jest chłopcem, w przyszłości może zostać tatą. Oni jako dorośli mogą być rodzicami, ale czasem ktoś jest już duży, a mimo to nie stał się rodzicem. Tak może być i jest to naturalne.

     Musisz jeszcze wiedzieć, że wyrazy, których użyłam, odpowiadając na Twoje pytanie – jak penis, pochwa, macica, piersi – to określenia medyczne, którymi posługują się lekarze w swojej pracy w szpitalu. Tam są odpowiednie, ale nie jest grzecznie używać ich w rozmowach z innymi, poza rodzicami i lekarzami. A może masz pomysł, jak inaczej nazwać te części ciała?

     Wszystkie te części naszego ciała – inne u dziewczynek i u chłopców – są potrzebne, żeby mogły rodzić się dzieci, ale ludzie różnią się również w inny sposób. Mają np. różny kolor skóry. Czy znasz kogoś, kto ma inny kolor skóry? Mogą też mieć różny wzrost (są osoby wysokie i niskie), wagę (są ludzie szczuplejsi i grubsi) i talenty. Jedni szybko biegają, a inni pięknie rysują. Różnimy się także pod względem charakteru i usposobienia. Wiesz o tym doskonale, bo lubisz opowiadania o Kubusiu Puchatku. Czy pamiętasz, który z jego przyjaciół lubił biegać i brykać? (Tygrysek). A który ciągle nad czymś rozmyślał i się zamartwiał? (Kłapouchy).

     Dzięki temu, że każdy jest inny, świat jest ciekawy. Wyobraź sobie, jak byłoby nudno, gdyby wszystkie Twoje zabawki były takie same. Byłoby wtedy tak, jakbyś miał tylko jedną zabawkę. To chyba nie byłoby miłe, prawda? To dobrze, że są na świecie chłopcy i dziewczynki, mężczyźni i kobiety, osoby wesołe i poważne.

Więcej znajdziesz tutaj: 

Rozmowy z dzieckiem. Proste odpowiedzi na trudne pytania>>>

 

Trener, coach, konsultant, mediator, pedagog, autor książek, kursów i szkoleń Przemysław Pufal

Najlepszy styl wychowawczy

Można wyróżnić cztery style rodzicielskie oparte na czterech wymiarach: kontrola, odrzucenie, niewymaganie, akceptacja:

– styl zaniedbujący (odrzucający – niewymagający)

– styl permisywny (niewymagający – akceptujący)

– styl autorytatywny (akceptujący – kontrolujący

– styl autorytarny (odrzucający – kontrolujący)

Spróbuj mnie zrozumieć - Izabela Pufal - okładkaKtóry styl wychowawczy jest najlepszy? Otóż z badań i praktyki wynika, że jest to styl autorytatywny (nie mylić z autorytarnym!).

Autorytatywni rodzice, którzy przyjmują serdeczne, akceptujące i nastawione na dziecko podejście połączone z umiarkowanym poziom kontroli pozwalającym dziecku na przyjęcie maksymalnej dla danego wieku odpowiedzialności, zapewniają maksymalne warunki dla rozwoju dziecka jako autonomicznej
i pewnej siebie jednostki.

Dzieci stosujących styl autorytatywny rodziców, uczą się, że  najefektywniej rozwiązuje się konflikty, biorąc pod uwagę punkt widzenia innych osób w ramach przyjaznych negocjacji. Taki zestaw umiejętności sprzyja skutecznemu rozwiązywaniu problemów i nawiązywaniu dobrych związków z rówieśnikami, a w rezultacie rozwojowi dobrej sieci wsparcia społecznego. Ten styl rodzicielstwa sprzyja również dobremu rozwojowi moralnemu.

Wydaje się, że są to powszechnie znane informacje, ale niestety w praktyce okazuje się, że rodziców stosujących autorytatywny styl wychowania nie jest zbyt dużo. Problem z jego stosowaniem wynika z różnych przyczyn: mogą to być złe wzorce wychowania oglądane w rodzinie pochodzenia, czyli przejęte od własnych rodziców, może to być wygodnictwo i lenistwo, bo nakrzyczeć na dziecko jest łatwiej, niż z dzieckiem porozmawiać, może to być brak refleksji nad własnymi działaniami wychowawczymi. Niezależnie od przyczyn złego wychowania, można z nimi walczyć i podnosić swoje kompetencje wychowawcze.

Na przykład czytając tę książkę>>>

A co złego jest w innych stylach wychowawczych wymienionych wyżej?

Dyscyplinarny styl rodziców uczy dzieci, że ślepe posłuszeństwo jest najlepszym sposobem na radzenie sobie z interpersonalnymi różnicami i rozwiązywaniem problemów. Dzieci rodziców permisywnych, którzy są ciepli i akceptujący, ale nie potrafią narzucić dyscypliny, w późniejszym życiu wykazują nieumiejętność doprowadzania planów do końca i niską kontrolę emocji. Dzieci, które doznawały za mało ciepła lub akceptacji ze strony swoich rodziców i które były surowo dyscyplinowane lub niewystarczająco lub niekonsekwentnie nadzorowane, wykazują problemy przystosowawcze.

Rodzic powinien dążyć do tego, aby zdobyć wśród swoich dzieci autorytet, czyli posłuch, poważanie, szacunek, respekt. Autorytet to wzór do naśladowania ze względy na swoją wiedzę, postawę moralną. Nie da się zdobyć autorytetu siłą czy pozostawiając dziecko samemu sobie. Jego zdobycie również wymaga wysiłku, aby dziecko miało w dorosłym oparcie i mądrego przewodnika, który zaprowadzi je w dorosłe życie, przygotowując je do niego jak najlepiej.

Trener, coach, konsultant, mediator, pedagog, autor książek, kursów i szkoleń Przemysław Pufal

Trudne dzieciństwo

coachingWpływ dzieciństwa na dalszy przebieg życia został opisany dość szczegółowo. Opisano wpływ dzieciństwa na życie, gdy ktoś przeszedł przez gehennę przemocy, molestowania. Przeanalizowano dzieciństwo pod kątem odżywiania i jego wpływu na resztę życia. Także oczywiście jeśli chodzi o metody wychowawcze stosowane przez rodziców i to, jak one kształtują człowieka i jego przyszłe funkcjonowanie w dorosłości. Prawdopodobnie każdy aspekt dzieciństwa został już opisany i przeanalizowany pod kątem jego wpływu na dorosłość.

Chciałbym jednak inaczej podejść do tego tematu. Trudne dzieciństwo, naprawdę trudne, a czasami również wyolbrzymione problemy, które niby się miało jako dzieciak, jest dla wielu osób sposobem na tłumaczenie się ze swojego dorosłego życia. Dzieciństwo traktowane jest jako swoiste alibi, dzięki któremu niektórzy usprawiedliwiają się ze swoich czynów, jak i ich  braku, przez całe życie.

„Jestem taki, bo mnie tak wychowano.”

„Nie umiem inaczej postępować z ludźmi, bo tak mnie rodzice nauczyli.”

„Jestem zgorzkniały, bo miałem naprawdę trudne dzieciństwo – ojciec na mnie krzyczał.”

„Biję swoje dzieci, bo mnie i moje rodzeństwo rodzice też bili.”

„Nie jestem w stanie zmienić swojego życia na lepsze, ponieważ miałam trudne dzieciństwo i ono determinuje moje zachowania.”

„Piję, bo moje dzieciństwo i starzy byli straszni.”

Takich wypowiedzi można przytoczyć dziesiątki. Usprawiedliwianie się dzieciństwem jest dość powszechne. Wszelkiej maści celebryci i gwiazdy również dzielą się swoimi wspomnieniami, chcąc wywołać zainteresowanie i współczucie.

Dla wyjaśnienia: nie podważam wpływu dzieciństwa i tego, co się wtedy wydarzało na dalsze życie. Szczególnie, jeśli były to jakieś traumatyczne wydarzenia. Jednocześnie nie godzę się na to, aby traktować to jako ostateczne wyjaśnienie tego, jacy jesteśmy jak dorośli.

Nie można przejść obojętnie obok faktu, że trzydziestoletni mężczyzna tłumaczy swoje lenistwo dzieciństwem („bo nie nauczono mnie pracy i wytrwałości”), czterdziestoletnia kobieta zrzuca winę za swoje chaotyczne życie na rodziców. A jednocześnie nie zrobili nic, żeby siebie i swoje życie zmienić. Mieli mnóstwo czasu na to, żeby ewentualne prawdziwe przyczyny różnych problemów tkwiące w dzieciństwie przepracować i zniwelować ich oddziaływanie na teraźniejsze życie.

Od tego są psychologowie, terapeuci, żeby pomóc w takich przypadkach.

Osobą grupą ludzi są ci, którzy wyolbrzymiają to, co ich spotkało, gdy byli dziećmi i ci, którzy wymyślili sobie dramatyczne zdarzenia z dzieciństwa. Robią to w jednym celu: aby wytłumaczyć wszystko, co ich spotyka i zrzucić winę na rodziców, wychowawców, opiekunów.

Nikt nie zaprzeczy, że dzieciństwo, czas gdy człowiek się rozwija i kształtuje się nie tylko jego ciało, ale również charakter, osobowość, ma duży wpływ na przyszłe życie. Na to jak funkcjonuje nasze ciało, na nasze kompetencje komunikacyjne, na sposób myślenia o sobie i świecie. Zdarzenia z dzieciństwa mogą determinować wiele sfer naszego życia.

Nie można jednak zapominać, że dorosły człowiek, z pomocą specjalistów i bliskich jest w stanie zmienić jeśli nie wszystko, to bardzo wiele. Musi tylko chcieć zacząć proces zmiany.

Mój apel jest jasny: przestań się usprawiedliwiać trudnym dzieciństwem, nie szukaj w nim alibi dla swoich niemądrych zachowań, nie szukaj w ten sposób współczucia. W każdej chwili możesz zacząć przepracowywać to, co cię spotkało i zmienić siebie i swoje życie.

Zapisz się, żeby otrzymać informację o nowym artykule:

Imię:
Adres email:

Trener, coach, konsultant, mediator, pedagog, autor książek, kursów i szkoleń Przemysław Pufal