Co zamiast karania – część III

Spróbuj mnie zrozumieć - Izabela Pufal - okładkaZgodnie z obietnicą, przedstawiam kolejne sposoby dyscyplinowania dzieci bez użycia kary.

4. Zaproponuj wybór

To jeden z moich ulubionych sposobów. Może dlatego, że często jest po prostu skuteczny. Do tego ma dużą wartość wychowawczą. Kiedy dziecko zachowuje się nieodpowiednio, zamiast je karać, dajemy wybór. Proste albo… albo… potrafi czasem zdusić spór w zalążku. Daje dziecku poczucie odpowiedzialności za swoje decyzje – to w końcu jemu zostawiamy wybór! I to jest wielka nauka w małych sytuacjach. Nasze życie składa się w sporej części z podejmowania decyzji. Czasem jest to bardzo trudne zadanie. Jeśli chcemy, by nasze dzieci dobrze i mądrze sobie z nim radziły, uczmy je tego od najmłodszych lat. Wiadomo, czym skorupka za młodu nasiąknie… Na pewno wielu z nas zna rodziców, którzy we wszystkim wyręczają dzieci, nie liczą się z ich zdaniem, bo przecież wiedzą lepiej, narzucają swoje zdanie nawet w najdrobniejszych sprawach. A potem się dziwią, że dzieci są takie niesamodzielne, albo że się z wszystkiego wycofują, bo nie są pewne swoich umiejętności, albo, gdy tylko się na to odważą, zaczynają się buntować. Można tego uniknąć. Do tej nauki można wykorzystać nawet niewłaściwe czy męczące zachowanie dziecka.

Przykład z pokoju małej dziewczynki, która ubiera się do przedszkola i wyrzuca z szafy wszystkie rzeczy, bo nie wie, w co się ubrać (niektórym z nas zostaje tak na długie lata, ale to już inna historia). Przychodzi mama i zaczyna pospieszać córkę. I wtedy się zaczyna (kto zna z życia, ten wie…). Sytuację można rozładować, dając dziewczynce wybór. Mama proponuje załóżmy dwie sukienki i mówi ta albo ta, decyduj! Żeby odwrócić uwagę córki od reszty rzeczy można dodać jakiś krótki opis np. albo ta, bo ładnie ci w zielonym, albo ta, bo bardzo ją lubisz. Wybierz którąś.

Jeśli dziecko biega w supermarkecie i robi wiele zamieszania, można dać mu konkretny wybór: albo idzie obok ciebie, albo wsadzisz go do wózka. Należy zwrócić uwagę dziecka, że decyzja należy do niego (bo przecież naprawdę tak jest). Jeśli dalej nie będzie odpowiednio się zachowywać, to… przejdź do punktu następnego.

————————————————————

WIĘCEJ PORAD ZNAJDZIESZ RÓWNIEŻ W PUBLIKACJI AUTORKI TEGO ARTYKUŁU IZABELI PUFAL PT.‘SPRÓBUJ MNIE ZROZUMIEĆ”>>>

————————————————————

5. Daj dziecku odczuć konsekwencje złego zachowania.

Tę metodę stosujemy najczęściej wtedy, gdy wcześniejsze okazały się mało skuteczne. Polega ona na realizacji zapowiedzianych wcześniej konsekwencji. Sprawą kluczową, powtarzaną we wszystkich publikacjach dotyczących wychowania jest właśnie konsekwencja. Działa to nawet na dorosłych przestępców, więc tym bardziej na dzieci. Badania naukowe dowodzą, że przestępcy bardziej niż wysokości kary obawiają się jej nieuchronności. Mniejsze wrażenie robi na nich surowa kara, jeśli wiedzą , że są raczej małe szanse na ich złapanie i ukaranie. Natomiast kiedy prawdopodobieństwo trafienia w ręce wymiaru sprawiedliwości jest bardzo duże, obawiają się nawet małej kary. Jak to wygląda w przypadku dzieci? Dość podobnie. Jeśli ostrzegamy, że konsekwencją za złe zachowanie będzie np. tygodniowy zakaz gry na komputerze, a potem odpuszczamy, bo nie chce nam się tego pilnować, to sami pod sobą kopiemy dołek. Dziecko nie będzie się liczyło z naszymi zapowiedziami, bo nauczy się, że tego nie dopilnowujemy. Lepiej w takiej sytuacji nałożyć dzień czy dwa szlabanu na komputer, ale wtedy konsekwentnie przypilnować, żeby był on zrealizowany. Najczęściej osoby narzekające „moje dzieci nigdy mnie nie słuchają i robią co chcą” to ci z rodziców, którzy nigdy nie są konsekwentni. Dzieci bardzo szybko się uczą, kogo trzeba słuchać, a kogo nie. Zależy to od naszej konsekwencji. Jeśli więc dziecko w supermarkecie nadal biega i nie idzie obok Ciebie, wsadzasz je wózka, mówiąc przy okazji, dlaczego tak się dzieje: Miałeś do wyboru: idziesz obok mnie lub wkładam Cię do wózka. Widzę, że wolisz wózek. I choćby dziecko się buntowało i urządzało sceny, bądź konsekwentna/y! Dziecko musi mieć pewność, że jak coś powiesz, to tego dotrzymasz.

Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na kilka spraw.

Po pierwsze – mądrze wybieraj konsekwencje, jakie ma ponieść dziecko za niewłaściwe zachowanie. Muszą być one adekwatne do przewinienia. Nie można ciągle, za wszystko nakładać zbyt dużych konsekwencji! Są osoby, które używają tej metody tylko po to, żeby ograniczyć aktywność dziecka do minimum. Ma się wtedy wrażenie, że każą dziecko za jego naturę, za fakt bycia dzieckiem! Dla niech priorytetem jest zasada, żeby dziecko nie przeszkadzało. Za nic mają potrzeby poznawcze i społeczne dziecka. Przeszkadza im zabawa w piaskownicy, bo się maluch  pobrudzi. Przeszkadzają inne dzieci, bo są nie takie jak trzeba (mój syn nie będzie się bawił z chłopcem z takiego domu) itd. itp. Myślę, że należy to mocno podkreślić – żadna z tych metod nie jest dobra, jeśli motywacją rodziców jest nie jest dobro dziecka! Jak wszystkie techniki i metody, choćby najlepsze, źle wykorzystane, mogą obrócić się przeciwko nam i dzieciom. Stosowanie czegokolwiek nie zwalnia nas z myślenia!

Po drugie – zawsze uprzedzajmy dziecko o konsekwencjach, które je czekają. Tym właśnie różni się konsekwencja od kary. Kara jest czymś niezapowiedzianym, często wynikającym ze złości lub chęci odwetu. Konsekwencja szanuje wolność dziecko, bo to jemu zostawia wybór. Dziecko wie, że może zrobić inaczej. Wie też, że jeśli postąpi źle, to samo skazuje się na takie a nie inne konsekwencje. Ma wtedy o wiele mniejsze pretensje, bo miało wpływ na sytuację. A że wybrało tak a nie inaczej… Jeśli chcemy wychować człowieka skrajnie nieodpowiedzialnego wystarczy, żebyśmy byli skrajnie niekonsekwentni. Niekonsekwencja polega też na tym, że nie mamy jakby środka. Jesteśmy ulegli lub agresywni. Czasem dzieci, zapytane o zasady panujące w domu odpowiadają, że zależy to od humoru taty/mamy – jak ma dobry humor, to można w zasadzie wszystko, a jak zły, to wtedy za najdrobniejsze przewinienie są kary i nieprzyjemności. Zasady i konsekwencje nie mogą być zależne od naszego humoru i nastroju. To mają być mądre, przemyślane, pomocne w wychowaniu reguły. Tylko taka stałość daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. Znów posłużę się badaniami – bezpieczniej w rodzinie czują się te dzieci, w domach których panują mądre zasady niż te, którym na pozór wszystko wolno. Te dzieci czują podskórnie, że to wcale nie jest dobre, że może dorosłym na nich nie zależy, skoro nie chcą zadać sobie trudu wychowywania. 

Wracając do dziecka biegającego po supermarkecie – gdy następnym razem będziesz wychodzić do sklepu, możesz nie zabrać ze sobą dziecka. Gdy zapyta, dlaczego nie może pójść z Tobą, poproś, żeby samo na to pytanie odpowiedziało. Dziecko prędzej czy później domyśli się, że powodem Twojej decyzji jest jego iewłaściwe zachowanie. Pewnie obieca poprawę. I dobrze. Nie oznacza to jednak, że zaraz masz je ze sobą zabierać. Powiedz, że jeszcze będzie miało niejedną szansę udowodnienia poprawy, ale musi na to jeszcze trochę poczekać.

Autorka: Iza Pufal

Trener, coach, konsultant, mediator, pedagog, autor książek, kursów i szkoleń Przemysław Pufal

Oda do rodzica

Spróbuj mnie zrozumieć - Izabela Pufal - okładkaNie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba sił z mojej strony.

Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję – poczucia bezpieczeństwa-

Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko ty możesz pomóc mi Zwalczyć zło, póki jest jeszcze możliwe.

Nie rób ze mnie większego dziecka niż jestem. To prawda, że przyjmuję postawę głupio dorosłą.

Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie potrzebne. O wiele bardziej przejmuję się tym co mówisz jeśli rozmawiamy w cztery oczy.

Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasem dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.

Nie wmawiaj, że błędy, które popełniam są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.

Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że cię nienawidzę. To nie ty jesteś moim wrogie, lecz twoja miażdżąca przewaga.

Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasem wykorzystuję je, by przyciągnąć twoją uwagę.

Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed tobą bronić i robię się głuchy.

Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie stłamszony, kiedy nic z tego wszystkiego i nie wychodzi.

Nie zapominaj, że jeszcze trudno jest mi precyzyjnie wyrazić swoje myśli. To dlatego nie zawsze się rozumiemy.

Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.

Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w siebie.

Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić cię o wyjaśnienie poszukam ich, gdzie indziej.

Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.

Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia.

Nie wyobrażaj sobie, że przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej ci się nawet nie śniło.

Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty.

To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.

Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób co możesz, żeby nam się to udało.

Nie bój się miłości. Nigdy.

Opracowanie Instytut Psychologii Zdrowia i Trzeźwości

Trener, coach, konsultant, mediator, pedagog, autor książek, kursów i szkoleń Przemysław Pufal

Co zamiast karania – część II

Spróbuj mnie zrozumieć - Izabela Pufal - okładka <<<WIĘCEJ ZNAJDZIESZ W TEJ KSIĄŻCE

Ta część artykułu poświęcona jest sposobom dyscyplinowania, które nie opierają się na karaniu naszych dzieci. Sposoby te można stosować oddzielnie, a w razie potrzeby łączyć w bardziej rozbudowane formy. Wszystko zależy od sytuacji, w której się akurat znaleźliśmy.

1. Wskaż, w czym dziecko mogłoby ci pomóc.

Zdarzają się sytuacje, kiedy jesteśmy czymś bardzo zajęci, spieszymy się, może stresujemy i próbujemy jakoś wszystko ogarnąć. Zdarza się, że naszym dzieciom akurat w takich momentach przychodzą do głowy różne, przedziwne pomysły, które rozbijają nasz plan działania, powodują zdenerwowanie i najzwyczajniej w świecie przeszkadzają. Możemy wtedy krzyczeć, grozić karami czy rzucać inwektywami albo … albo dać dziecku konkretne zajęcie, poprosić o pomoc, wskazując zadanie do wykonania. Czasem dzieci najzwyczajniej w świecie się nudzą, zwłaszcza wtedy, gdy nie mogą liczyć na nasze towarzystwo, bo my akurat jesteśmy bardzo zajęci.

Kiedy więc biegasz po domu, przygotowując stół i mieszkanie na przyjęcie gości, którzy przyjdą niebawem, a jest jeszcze sporo do zrobienia, to zamiast denerwować się na przeszkadzające i pętające się pod nogami dzieciaki, poproś je o konkretną pomoc. Jak? Np. tak: Słoneczka (Misie, czy jak tam mówisz do swoich pociech), wiecie, że za chwilę przyjdą do nas goście. Pewnie widzicie, że jestem zdenerwowana, bo zostało mało czasu, a jeszcze wiele rzeczy trzeba przygotować. Będę bardzo wdzięczna, jeśli mi pomożecie i pozbieracie wszystkie książki i gazety i poukładacie na półce w pokoju (albo – jeśli porozkładacie serwetki na stole przy każdym talerzu, albo – jeśli wyciągniecie z szafki i poukładacie w korytarzu kapcie dla gości albo jeszcze co innego, co są w stanie wykonać Twoje dzieci).

Inna sytuacja: robisz zakupy w sklepie samoobsługowym, a dziecko biega, hałasuje, zdejmuje różne rzeczy z półek i przeszkadza. Zamiast go karcić, zleć mu zadanie: niech znajdzie i zapakuje do koszyka jakieś konkretne produkty np. płatki śniadaniowe i ryż albo margarynę i chleb, zależy, co naprawdę chcesz kupić. Postaraj się jedynie, aby były to produkty w zasięgu wzroku i rąk dziecka, tak żeby mogło je bez większego trudu znaleźć i włożyć do koszyka. Znalezienie dziecku zajęcia powoduje, że czuje się ono poważniej potraktowane, widzi, że dorosły mu ufa, że może pomóc rodzicom, że jest potrzebne. Uczy się w ten sposób współpracy i odpowiedzialności. I to, co być może dla niego w tej chwili jest najważniejsze: przestaje się nudzić.

Uwaga: pochwal dziecko po wykonaniu przez nie zadania. Wzmocnisz jego dobre nastawienie do właściwych zachowań, okażesz swoje zadowolenie i docenisz jego wysiłek, a to z kolei pozwoli mu budować adekwatne poczucie własnej wartości.

2. Wyraź ostry sprzeciw (nie atakując charakteru).

Zdarza nam się czasem wyrażać i zachowywać tak, jakbyśmy nie do końca sami byli przekonani, czego chcemy. Niby mówimy nie, ale brzmi to raczej jak zachęta do droczenia się niż kategoryczny sprzeciw. Podobnie jest z naszymi komunikatami do dzieci. Mówimy zbyt dużo, zbyt głośno i za mało zdecydowanie. Zapominamy, że nikt nie lubi słuchać krzyku i że przestaje reagować, jeśli komunikat przypomina raczej serię z broni maszynowej niż normalną wypowiedź. W związku z tym, kiedy zachowanie dziecka przestaje mieścić się w wytyczonych granicach, zamiast na nie krzyczeć czy karać, wyraź zdecydowany sprzeciw, nie atakując przy tym cech charakteru i osobowości dziecka. Nie skupiaj się na szukaniu określeń typu: jesteś leniwy, nieodpowiedzialny, złośliwy itd. To w niczym nie pomoże, a jedynie utrudni (lub wręcz uniemożliwi) zmianę zachowania. Zamiast tego powiedz konkretnie, co Ci się nie podoba. Mów spokojnie, ale zdecydowanie, tonem, który podkreśli powagę sytuacji. Można się spotkać z zaleceniem, aby słowa wypowiadane były wolniej i w nieco niższej tonacji niż zwykle.

Kiedy więc przygotowujesz dom na przyjęcie gości, a dzieci przeszkadzają, zatrzymaj je i prosto w oczy, twarzą w twarz, powiedz: Nie podoba mi się to, co robicie. Bardzo mi przeszkadza, gdy biegacie po domu i rozkładacie zabawki, kiedy trzeba przygotować pokój na spotkanie z gośćmi.

A gdy dziecko (nie pierwszy raz) nie odłożyło na miejsce pożyczonej od Ciebie rzeczy, powiedz: Jestem wściekła, gdy nie mogę znaleźć moich własnych rzeczy. Zawsze odkładam je na swoje miejsce. Tak powinno się robić, po prostu.

3. Wyraź swoje uczucia i oczekiwania.

Ten sposób częściowo nawiązuje do poprzedniego. Tutaj również należy wyrazić swoje uczucia, a potem zdecydowanie określić własne oczekiwania. Czasem dzieci nie zdają sobie sprawy z tego, co przeżywamy i czego od nich oczekujemy. Dla nas wszystko wydaje się oczywiste (no właśnie – wydaje się, co znaczy, że niekoniecznie takie jest). Nie liczmy na to, że dzieci same się wszystkiego domyślą – powiedzmy to wprost. Oprócz rozwiązywania bieżącej sytuacji, uczymy je również wyrażania własnych uczuć i emocji, co jest przecież ważną, życiową umiejętnością.

Kiedy więc przygotowujesz dom (pokój) na przyjęcie gości… Powiedz dzieciom o swoim zdenerwowaniu, może zmęczeniu, może jeszcze innym odczuciu i wyraź swoje oczekiwania. Jestem zdenerwowana, bo muszę się spieszyć z pracą przed przyjściem gości. Nie wiem, czy ze wszystkim zdążę. Dlatego oczekuję od Was, że szybciutko odkurzycie korytarz i zabierzecie swoje rzeczy z dużego pokoju (salonu).

Kiedy dziecko nie oddaje pożyczonych od Ciebie rzeczy… Wiesz, jak się wkurzam, gdy coś ode mnie pożyczasz, a potem tego na czas nie oddajesz. Oczekuję, że od tej pory będziesz oddawał mi te rzeczy w umówionym czasie i zawsze mnie głośno o tym poinformujesz. 

Czytałam o przypadku, kiedy matka była tak zdenerwowana i tak musiała się spieszyć z pracą, iż przywiesiła sobie na plecach kartkę informującą, że jest jak bomba i może wybuchnąć, więc lepiej schodzić jej z drogi, dopóki wszystkiego nie zrobi i się nie uspokoi. Od dzieci oczekiwała jedynie, aby zniknęły z jej pola rażenia. Poskutkowało! Można wręcz powiedzieć, że efekt był piorunujący! A wszystko odbyło się bez jednego słowa z jej strony! Żadnej awantury! Tylko list na plecach!

W następnej części przedstawię kolejne sposoby dyscyplinowania dzieci bez użycia kary. Mogą one okazać się pomocne, gdy przedstawione dziś sposoby nie przyniosą oczekiwanych rezultatów. Będzie więc mowa o proponowaniu wyborów, wprowadzaniu konsekwencji, przejmowaniu inicjatywy i naprawianiu przez dziecko wyrządzonej szkody. Zapraszam.

WIĘCEJ W KSIĄŻCE IZABELI PUFAL ”Spróbuj mnie zrozumieć”>>> 

 

Trener, coach, konsultant, mediator, pedagog, autor książek, kursów i szkoleń Przemysław Pufal